Aparat fotograficzny

Dziś coś dla tych, którzy wiedzą jak posługiwać się igłą i nićmi, nie mają nic przeciwko drobnym pracom plastycznym mają ochotę trochę się pobawić oraz potrzebują nowych, fajnych zabawek dla swojego malucha lub tak jak to było w moim przypadku - do zdjęć maluchów ;)


Praca szybka, łatwa i przyjemna. A efekt też według mnie niczego sobie ;)

Kolorowanki podłogowe

Pamiętacie jak przed Bożym Narodzeniem polecałyśmy Wam kolorowanki podłogowe XXL od Monumi? To był mega pomysł na tegoroczne kalendarze adwentowe i trzeba przyznać - sprawdziły się idealnie!


Urocze bałwanki

Od dawna miałam ochotę na wykonanie takich bałwanków. Ale jak dotąd jakoś nie było okazji, żeby się za to zabrać. Wiedziałam, że pomysł na nie jest super, a wykonanie tak banalnie proste, że moja starsza córka zrobi takiego cudaka bez najmniejszego kłopotu sama, ale i tak jakoś tak nam się zeszło. W końcu któregoś dnia Ala przyniosła ze szkoły informację o konkursie szkolnym. Trzeba było na niego wykonać właśnie bałwanka. Podsunęłam jej zatem ten pomysł. I krótko potem moje dziecko przystąpiło do działania :)


Zobaczcie jak sobie poradziła.

Misiowy Mikołaj w w kropeczki

Dziś nie odkryję Ameryki i nie pokażę Wam niczego, czego już byście u nas nie zobaczyli. Bo praca, jaką wykonało moje dziecko to nic trudnego. No i właśnie dlatego postanowiłam ją przypomnieć. Bo takiemu trzyletniemu bączkowi jak Natalka naprawdę bardzo trudno jest urozmaicić zabawy plastyczne. A ja bardzo chciałabym, by moje dziewczynka nie zniechęciła się za szybko. Już i tak dość długo zabierała się za cokolwiek. Więc gdy teraz ma chęci do takich zabawa - chciałabym, żeby to trwało i trwało.


Jak zatem bawić się z takim małym dzieckiem, by zabawa ta była łatwa, ciekawa i efekt zachwycał? Już Wam piszę.

Jabłuszko... z robaczkiem ;)

Dziś będzie krótko, bo w zasadzie nie ma nad czym się rozpisywać. Ostatnio coś naszło moją trzylatkę na prace plastyczne. Jestem tym bardzo zdziwiona, bo mała nigdy nie interesowała się takimi zajęciami. No i nie ukrywam, że bardzo mnie ta zmiana cieszy, bo marzyły mi się już jakieś fajne tego typu zabawy. 


Wykorzystuję zatem ten czas i zaczynamy coraz częściej działać. Dziś zrobiłyśmy jabłuszko :)

Kostium sroki

W szkole mojej córki co roku organizowany jest konkurs teatralny dla dzieciaków. Klasy, które chcą wziąć w nich udział muszą przygotować jakąś sztukę i wystawić ją przed konkretną publicznością. Zazwyczaj są to po prostu wybrane klasy. Niestety całej szkoły nie da się zgromadzić w sali, gdzie wystawiane są sztuki. Powiem Wam szczerze, że to świetny pomysł. Alicja uwielbia spotkania teatralne choć jak dotąd nigdy nie miała jakiejś wielkiej roli. Ale przecież nie trzeba być gwiazdą by się świetnie bawić. Najważniejsze, że dzieciaki robią to wspólnie, bawią się przy tym i maja ogromną frajdę z tego, że robią coś ważnego. Coś innego niż dotychczas.


W zeszłym roku Ala była myszką i przyznam szczerze - nie musiałam pocić się nad kostiumem. Po prostu ubrałam ją na szaro, przyczepiłam ogonek, narysowałam wąsiki, założyłam uszka i po kłopocie. Ale tym razem moje dziecko jest sroką! Oj, tu musieliśmy wykazać się pomysłowością ;)
Chcecie zobaczyć jaki Ala miała kostium?

Uczymy się z małą gąską

Poza wielką miłością do fotografii mamy jeszcze jednego bzika. To oczywiście książki. W naszych mieszkaniach jest ich tak wiele, że aż trudno je policzyć, ale nam oczywiście wciąż mało. W końcu każda jest inna prawda? Trudno zatem oprzeć się pokusie, by nie sięgnąć po kolejną i kolejną. Mamy zatem kolekcję książek dla nas samych, dla naszych starszaków oraz... naszych maluchów. Tak, kochani. Natalka i Dominik także już kochają książki. Choć to jeszcze małe bąki - chętnie przeglądają swoje lektury. Dominik na razie najbardziej lubi je klepać i podgryzać, ale przecież jeszcze wszystko ma przed sobą. Natalka natomiast z przyjemnością słucha jak jej czytamy co jest wewnątrz. Dlatego też lubimy powiększać te kolekcje. I właśnie dziś chcemy Wam pokazać cztery kolejne bardzo fajne książki, które zawitały do ich małych biblioteczek.

http://www.galaktyka.com.pl/

Są nieduże, bardzo kolorowe, wesołe i mądre. Ale więcej na ich temat - za chwilkę!

Kasztanowe myszki

Już wkrótce nasze dzieciaczki zaczną przynosić z każdego spacerku tony kasztanów. Trzeba zatem pomyśleć, jak je kreatywnie wykorzystać! Mam dziś propozycję na zabawę plastyczną dla wszystkich tych, którzy mają w domu choć kilka tych jesiennych darów. My z dziewczynami w tym roku jeszcze ich nie przynosiłyśmy, ale zostały nam trzy zeszłoroczne. I choć są już dość wysuszone i lekko pomarszczone to i tak do prac plastycznych się nadają.Chętnie więc z nich skorzystałyśmy.


Tym razem robiłyśmy wesołe, kolorowe, kasztanowe myszki.
Chcecie się dowiedzieć jak? 
Już Wam wszystko wyjaśniamy!

Prasowanki z Krainą Lodu

Ostatnio zatęskniłam za bardziej kreatywnymi zajęciami. W dniu, w którym Ala poszła do szkoły czas skrócił nam się bardzo. Moje dziecko ma wciąż kłopoty z organizacją. Odrabianie lekcji zajmuje jej sporo czasu, choć nie jest ich tak znowu dużo. A ponieważ sporą część dnia spędza w szkole, na kreatywne zajęcia brakuje nam czasu. Jeszcze w pierwszym półroczu starałam się jakoś wcisnąć te swoje trzy grosze, ale po Nowym Roku skapitulowałam. Może w wakacje uda nam się stworzyć coś fajnego? Bardzo bym chciała.

Ale teraz skoro nie mam czasu na kreatywne prace, staram się chociaż zaopatrzyć się w kreatywne książeczki. Zawsze to coś, prawda? I tak jakiś czas temu wpadła mi w oko jedna z publikacji wydawnictwa Zielona Sowa.
Książeczka ta nosi tytuł

Ich wybór jest całkiem spory. Są prasowanki dla chłopców i dla dziewczynek. Są takie dla młodszych i dla tych starszych dzieci. I wszystko byłoby idealne, gdyby nie to, że... my zupełnie nie mielibyśmy gdzie naprasować wzory zawarte w tej książce!
Ale znalazłyśmy na to sposób. Chcecie wiedzieć jaki?

Kukiełki :)

Tym razem pomysł, który moje dziecko przyniosło ze szkoły.
Wiem, że ameryki nie odkryłam, bo sama jak byłam dzieckiem robiłam podobne rzeczy, ale i tak z przyjemnością Wam o tym napisze. 
Tak więc moje dziecko uczyło się ostatnio w szkole o owocach (wtedy maluchy robiły na lekcji owocową sałatkę ), oraz warzywach. I w tym przypadku zamiast się nimi zajadać, dzieciaki zrobiły z nich kukiełki. Maluchy musiały przynieść do szkoły wszystko co tylko przyjdzie im do głowy. I z tego wszystkiego stworzyć jakieś ciekawe postacie. 


Moja Ala postanowił wziąć ze sobą pietruszkę, marchewkę i selera. Niestety na lekcji mała miała za mało czasu by wykorzystać te wszystkie warzywa. Ale zabawa tak bardzo jej sie spodobała, że po szkole spędziła ładnych kilka godzina na tworzeniu. 
A co jej z tego wyszło? Sami zobaczcie!

Lizakowe motylki

O Kinder Party Alicji pisałam już dawno i choć minęło od tego dnia sporo czasu to wciąż nie pokazałam Wam wszystkiego co na te jej urodzinki zaplanowałam.
Bo jak wiecie tym razem moje dziecko postanowiło na swoje urodziny zaprosić kilka koleżanek.
A ja nabrałam ochoty na różnego rodzaju ciekawe smakołyki dla jej małych gości.

O galaretkowych lodach już Wam pisałam. Alicja je uwielbia, więc nie mogło ich zabraknąć na naszej małej imprezie. Ale to oczywiście nie wszystko. Na stole leżało również mnóstwo lizaków, którymi dzieciaki mogły się częstować. Jednak gdybym je położyła ot tak, byłoby dość nudo. Dlatego na naszym stole oraz na wszystkich szafkach dookoła przysiadło mnóstwo kolorowych motyli.

Sówki

Lubicie tworzyć z rolek po papierze toaletowym?
My nie często się za to zabieramy, ale niekiedy wpada nam jakiś ciekawy pomysł z ich udziałem wpada nam do głowy. A że jest to materiał niemalże zawsze pod ręką, to... Nie ma na co czekać. Trzeba działać!


Dziś robimy sówki.
Piękne i kolorowe.
Robicie z nami?

Krasnoludki są na świecie? 7K ;)

Gdy byłam mała wierzyłam w krasnoludki. Myślałam, że mieszkają w lesie i za każdym razem, gdy jeździliśmy z rodzicami na grzyby razem z moim bratem budowałam im domki z patyczków i mchu.
Teraz mam w domu siedmiolatkę, która również wierzy, że na świecie są krasnoludki. Tyle tylko, że według niej te małe skrzaty mieszkają nie tylko w lesie, ale również u nas w domu. Czasem pomagają jej znaleźć coś co wcześniej zgubiła, lub chowają coś czego za wszelką cenę znaleźć nie potrafi.  Lubia robić jej psikusy lub szeptać bajeczki na ucho, gdy usypia.

Fajnie mieć takie krasnoludki w domu prawda?


Ostatnio nawet pomyślałyśmy, że zrobimy sobie takie małe skrzaty z plasteliny. 
Musiałam wymyślić sposób na to, by były urocze i jednocześnie łatwe do wykonania, bo mała chciała to zrobić zupełnie sama. Zatem...
Zobaczcie co mi z tego wyszło.

Kolorowany kalendarz adwentowy ;)

Ania pokazywała Wam swój kalendarz adwentowy, a ja pokażę Wam ten który wykonałam dzięki pomysłowi jaki podsunęła mi właśnie Ania ;)
Nie będzie to typowy kalendarz świąteczny, nie będzie tutaj numerków czyli dni odliczających to ile zostało do świąt. Nie będzie też otwieranych okienek, upominków, ani nic do odcinania. Będzie za to coś do losowania i kolorowania ;)
Już tłumaczę o co chodzi...

Kalendarz adwentowy

Uwielbiamy kalendarze adwentowe. Dzięki nim nasze oczekiwanie na Święta Bożego Narodzenia są znacznie ciekawsze. I nie ważne, czy w takim kalendarzu znajdą się jakieś słodkości, upominki czy zadania do wykonania. Samo odliczanie jest fajne. Szczególnie dla naszych pociech.

A skąd pomysł na taki kalendarz? 
Oj, wystarczy się rozejrzeć. 
W sieci można znaleźć cała masę inspiracji i przykładów! 
Tylko wybierać!
My w tym roku zdecydowałyśmy się stworzyć kalendarz adwentowy, który nie będzie wymagał od mojej Ali dodatkowych zajęć. Mała ma dość prac domowych związanych ze szkołą i lekcjami. To jej zdecydowanie wystarczy. Nie chciałyśmy w nich również żadnych upominków, bo drobiazgów w naszym domu także nie brakuje. Postanowiłyśmy zrobić taki kalendarz, który będzie nam tylko przypominał, że święta są już bliziutko!

Uszy Myszki Miki ;)

Jak widzicie ostatnio dosyć sporo u nas Myszki Miki, a to oczywiście za sprawą urodzin, które ma już jutro! Ta cudna bajkowa postać jest z nami już tyle lat, bawi i uczy dzieciaki od kilku pokoleń więc my postanowiłyśmy świętować, a co ;)

Dzisiaj pokażę Wam ciekawy i mega prostu dodatek/ozdobę/rekwizyt - nazwijcie to jak Wam pasuje ;) Moim zdaniem może to być świetny dodatek na przykład do przebrania Myszki Miki. Po Nowym Roku czeka nas karnawał, zaczną się różne bale przebierańców w przedszkolach, zerówkach i szkołach. Wyobrażacie sobie jak fajnie mogłoby wyglądać Wasze dziecko przebrane właśnie za Myszkę Miki lub Myszkę Minnie? Taka odmiana od tych często powtarzających się księżniczek, superbohaterów itp ;)

Piszę i piszę, ale tak naprawdę nie powiedziałam Wam jeszcze o co mi dokładnie chodzi z tym dodatkiem... A chodzi mi oczywiście o uszy Myszki Miki (lub Minnie) ;)

Lizakowe duszki

Halloween wiąże się nie tylko z pyszną zabawą, ale również smacznymi przekąskami.
W końcu to właśnie jest głównym celem dzieciaków spacerujących od drzwi do drzwi tego wieczora.
Nazbieranie całej góry słodkości!
Może zatem my również zrobimy maluchom niespodziankę i postaramy się, by przysmaki, którymi je obdarujemy były równie straszne co ich stroje?

Bardzo łatwym i niezwykle prostym sposobem jest zrobienie lizakowych duszków.
Aby  je wykonać nie musimy posiadać, ani specjalnych zdolności manualnych, ani niczego szczególnego dookoła. Wierzcie, mi, ze zrobienie takich smakołyków jest dziecinnie proste.

Jeżyki

Na jesieni jakoś najchętniej chwytamy po różnego rodzaju przybory, by pobawić się kreatywnie. Na wiosnę marzymy o długich spacerach, latem szalejemy w plenerze tak długo jak tylko się da, a zimą dni są tak krótkie, że nie zawsze mamy ochotę na takie zabawy. Jesień jest więc idealna. Tym bardziej, że obdarowuje nas ona tyloma wspaniałymi darami, które możemy do tych zabaw wykorzystać!

No właśnie. To, że na jesieni tworzymy z kasztanów to nic nowego. To, że do zabawy wykorzystujemy również kolorowe jesienne liście to także żadna nowość. A zastanawialiście się, co jeszcze można wykorzystać do jesiennych prac plastycznych?

Dziś będziemy zatem robić jeżyki!

Plastelinowe ślimaczki

Powiem Wam szczerze, że bardzo nie lubię robić postaci z kasztanów.
Hmm... nie lubię, bo nie umiem. 
Zawsze się okropnie po kuję, a to co zrobię wychodzi okropnie koślawe. Wiecznie się buja i przewraca. Odpadają im nogi i ręce. No nie mam do tego talentu i już.

Ale z drugiej strony... te wszystkie dary jesieni tak strasznie kuszą! 
No chciałoby się nimi trochę pobawić!
I dlatego musiałam znaleźć jakiś sposób, by pobawić się z moja Alą i jednocześnie uniknąć tworzenia z kasztanów i zapałek.

I tak sięgnęłyśmy po... plastelinę!

Tutu DIY

Spódniczki tutu są ostatnio bardzo popularne. Ich zdjęcia zalewają wręcz facebooka, a nie jedna mała baletnica wręcz o nich śni. Zresztą nie tylko dzieci są nimi zafascynowane. Wielu dorosłych również chętnie widziałoby tego typu strój w garderobie ich małych księżniczek. Dlaczego? Bo nawet bardzo mały brzdąc wygląda w takim stroju jak mała księżniczka. Zatem to nie tylko śliczny dodatek, piękna zabawka dla dziewczynki, ale również piękny rekwizyt do ciekawych sesji zdjęciowych.
Trzy w jednym? Nic więc dziwnego, ze każdy chce je mieć :P


Ja jako mała dwóch dziewczynek również postanowiłam zapatrzeć się w taką kreację. Wymarzyłam sobie fajną urodzinową sesję zdjęciową w plenerze dla mojej małej Natalki. Co prawda pogoda nieco popsuła nam szyki i sesja wyszła mało urodzinowa, ale nie ukrywam, ze i tak bardzo fajna. 
A tutu nie kupowałam, nie pożyczyłam ani nie wygrałam w konkursie :)
Tylko zrobiłam!
Chcecie się dowiedzieć jak?