Najłatwiejszy chlebek na świecie :)

Trochę tego pieczywa już Wam tu pokazałam. Był chlebek ze słonecznikiem, bułeczki z makiem, chlebek z rodzynkami, chałka, a nawet drożdżówka z jabłkiem. Dziś kolej na inny, bardzo łatwy i przepyszny chlebek. Tak łatwego jeszcze nigdy w życiu nie robiłam :)


Jesteście ciekawi?

Mini chlebek do wielkanocnego koszyczka :)

Jak tam, choinka ubrana? List do Mikołaja napisany?
Ups... przepraszam.
Pomyłka...
To przez ten śnieg za oknem trochę mi się wszystko pokręciło...
 
 
 A przecież już za chwileczkę, już za momencik będziemy świętować czas
Zmartwychwstawania Pańskiego. Pewnie w Waszych domach już wszystko błyszczy, wszędzie cudownie pachnie wiosennymi kwiatami i smacznymi wypiekami. A gdzieś tam pod ręką stoi sobie odświeżony i gotowy na jutro wielkanocny koszyczek.
Nie będę Wam wypisywać co powinno się w nim znaleźć, ale podsunę Wam pewien pomysł na wielkanocny mini chlebek ;)

Chlebek ze słonecznikiem

Nigdy nie lubiłam kuchni i dopóki nie musiałam w niej siedzieć całymi godzinami byłam najszczęśliwszą osoba pod słońcem. Potem nie miałam za bardzo wyboru i postanowiłam ja polubić. W końcu obiadki same się nie ugotują, a dzieciaki same nie nakarmią. Ale odkąd zaczęłam w tej mojej małej kuchni nieco eksperymentować, kucharzenie nawet zaczęło mi się podobać :) 
Sama dziwię się temu co właśnie piszę, ale tak jest naprawdę! 

A wszystko dzięki takiemu oto chlebusiowi, na który przepis otrzymałam od sąsiadki :)
Chcecie spróbować?

Sos śmietanowo kurkowy

Dawno, dawno temu pisałyście, że chciałybyście przepis na sos kurkowy więc prośbę Waszą spełnię i owy przepis zamieszczę, choć proszę się nie nabijać ze mnie za brak jakieś większej pomysłowości, albo za pójście na łatwiznę ;) Tak, tak, sosik ten jest łatwy i zupełnie zwyczajny, choć naprawdę bardzo smaczny, przynajmniej dla naszej rodzinki ;)

Klopsiki z serem feta

Mało nas tu ostatnio, strasznie mało :( Ale powiem Wam, że przez sporo czasu nie miałam w posiadaniu aparatu. Teraz już w końcu mam i postaram się trochę nadrobić, choć dziecko moje nie jest już tak chętne do robienia różnego rodzaju prac plastycznych. Chyba swój limit wyczerpuje w zerówce i w domu po prostu nie chce mu się robić kolejnych. Stąd tak mało tego typu zabaw na Babylandii... To tak w ramach wstępu i przeprosin za nieobecność długą...

Ale dziś o klopsikach chciałam. A czemu tak? Bo często je robię, bo cała moja rodzinka uwielbia ser feta i sądzę, że to połączenie jest to taka ciekawa odmiana od zwykłego mielonego :)

Kopytka

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam :) Przepisów w internecie jest cały ogrom więc co, nie będę gorsza nie ;) ? A tak szczerze to lubię pokazywać Wam co zdarza nam się stworzyć i jeśli chodzi o naukę, zabawę czy nawet właśnie gotowanie :) Nikodem dzielnie pomagał mi przy przygotowaniu kopytek (choć wybaczcie, tym razem nie mam go na zdjęciach). Kopytka są dosyć prostym daniem jednak może nieco pracochłonnym, albo raczej czasochłonnym. 


Potrzebujemy:
  • ok 1 kg ziemniaków
  • ok 20 dag mąki (jednak tutaj nie trzymałabym się ściśle tego)
  • 1 jajko
  • sól

Ziemniaki gotujemy w osolonej wodzie i czekamy aż wystygną. Ja często używam ziemniaków, które zostały mi z poprzedniego dnia lub specjalnie dzień wcześniej gotuję sporo więcej, żeby były do kopytek. A więc ostudzone ziemniaki przeciskamy przez praskę lub mielimy w maszynce. Dodajemy do nich jajko oraz mąkę i zagniatamy ciasto. Ilość mąki zależy od tego jakie ciasto nam wychodzi. Jeśli jest ono bardzo klejące można dodać jeszcze trochę mąki. Jednak trzeba uważać, aby nie przesadzić. Ciasto przekładamy na blat, deskę, stolnicę czy też stół posypany mąką (u nas z powodu braku stolnicy - to ostatnie), urywamy po kawałku, formujemy wałek, delikatnie go spłaszczamy i kroimy pod ukosem na kawałki. W między czasie wstawiamy na gaz garnek z posoloną wodą. Pokrojone kopytka wkładamy do wrzącej wody, mieszamy, aby nie przywarły do siebie oraz do dna. Od razu po wypłynięciu wyciągamy. Jeśli będą za długo się gotowały zrobi się z nich paćka. Podajemy od razu. Dodatki natomiast mogę być różne. Jedni lubią kopytka z sosem, inni z cebulką, boczkiem, serem... U nas kopytka je się z cukrem i ze śmietanką :) Mniam!




Łatwo, szybko, sałatkowo :)

Nie wiem jak Wy, ale ja bardzo lubię proste i szybkie rozwiązania. Oczywiście nie zawsze, bo czasem po prostu tak nie idzie, ale mimo wszystko ułatwianie sobie życie jest ok ;) To samo tyczy się jedzenia. Jeżeli nie mamy za bardzo czasu, wpadną goście lub po prostu mamy ochotę na szybką i smaczną "przekąskę" to taka przyśpieszona wersja sałatki powinna się jak najbardziej sprawdzić. Niby nic takiego, ale u nas często pojawia się na stole. Ta sałatka jest o tyle fajna, że można ją modyfikować według własnych upodobań :) Ja często odpuszczam sobie jajka, a majonez zastępuje jogurtem naturalnym. Również polecam!



Potrzebujemy (ilość składników zależy od tego ile chcemy otrzymać sałatki) :
  • jajka
  • pomidory
  • cebula
  • ogórek konserwowy lub świeży
  • szczypiorek
  • majonez
  • sól i pieprz


Wykonanie jest banalnie proste i właściwie nie ma co tutaj za bardzo opisywać. Jajka gotujemy na twardo, studzimy i kroimy w kosteczkę. Całą resztę składników również kroimy w kostkę. Potem wszystko do miseczki, doprawiamy solą i pieprzem, na koniec majonez i tadam już ;) 



U nas w lodówce jak zwykle sałateczka jest, Wam także polecam, tym bardziej, że Wasz smyk może sam taką potrawę przygotować. Nikodem dzielnie pomagał w wykonaniu tej sałatki i był z siebie bardzo dumny, mama oczywiście również :) 


 SMACZNEGO!





Parówkowy jamnik :)

Pamiętacie jak Ania prezentowała Wam bardzo ciekawą książkę kucharską z pomysłami na zabawne dania dla dzieci? Mowa oczywiście o książce "Tańcowała kuchnia cała". My z Nikodemem również mamy swój egzemplarz i powiem Wam, że bardzo nam się spodobały zarówno te wszystkie fajne dania jak i wesoły sposób ich zaprezentowania :) Postanowiłam więc pewnego dnia wykonać dla Nikusia ciekawe śniadanko, a był to jamnik z parówki :)


Potrzebujemy: 
  • 1 parówkę 
  • białe lub ciemne pieczywo
  • kapka majonezu
  • kapka ketchupu 
  • nożyk


Parówkę kroimy na pół, ale nie w poprzek, a wzdłuż. Następnie wycinamy główkę, uszko w kształcie łezki, ogon i nogi to cienkie paseczki. Wszystko tak jak na zdjęciu poniżej. Nosek i oczko tworzymy za pomocą ketchupu oraz majonezu. Oczywiście można wymyślić inny sposób, ja miałam akurat to pod ręką :) Chlebek kroimy w kwadraciki. Wszystko układamy na talerzu tworząc tym samym obrazek przedstawiający pieska, a dokładniej jamniczka na chodniku ;)


W originale wygląda on nieco inaczej. 
Nasz piesek nie chciał ułożyć się w taki sposób jak na obrazku ;)



Pomysł pochodzi z książki:

Wydawnictwa: Agnieszki
Tytuł: Tańcowała kuchnia cała
Ilość stron: 145
Cena: 38,60 zł

Więcej na jej temat przeczytacie >TU< i >TU< :)

Marchewka glazurowana

U nas w domku wszyscy są marchewkożerni ;) Nikodem jednak jest w tym temacie na czele. Mały uwielbia marchewkę podaną w każdy sposób, ale chyba najbardziej lubi wcinać ją na surowo. Jednak u nas wspaniałym dodatkiem, którym każdy zajada się ze smakiem jest właśnie marchewka glazurowana. Zazwyczaj robię zwykłe okrągłe plasterki, ale ostatnio postanowiłam zaszaleć i pokroić je w inny sposób. I tak właśnie powstały marchewkowe serduszka, które mogą być zajadane na co dzień, ale mogą stać się również fajnym dodatkiem z okazji jakieś rocznicy czy też walentynek :)


Potrzebujemy:

- kilka marchewek (kwestia indywidualna)
- 2 łyżeczki cukru
 - sól i pieprz
- trochę masła 

Marchewki obieramy i wycinamy tak, aby powstało serduszko. Nie jest to trudne, można to w łatwy sposób zrobić za pomocą obieraczki i nożyka. Kroimy na plasterki. W rondelku rozgrzewamy masło, wkładamy marchewki, mieszając smażymy aż pokryją się masełkiem. Dolewamy wody (tak aby marchewki były zanurzone). Doprawiamy solą i pieprzem i doprowadzamy do wrzenia. Zmniejszamy ogień i gotujemy bez przykrycia przez 20 - 30 minut. Pod koniec gotowania w rondelku nie powinno być płynu (jeśli jest można zwiększyć ogień i zredukować). Jeśli marchewki są jeszcze twarde, należy dolać trochę wody i dalej gotować, aż zmiękną. Marchewki posypujemy cukrem i delikatnie mieszając podgrzewać kilka minut, aż pokryją się glazurą. 







Kurczaczek z chlebka

Pokazywałam Wam już zajączka i baranka teraz zrobiliśmy sobie jeszcze kanapkowego kurczaczka. Kolejne zwierzątko idealne na Wielkanocne śniadanko dla dziecka :) 

Do wycięcia kółka z chlebka i sera użyłam szklanki. Oczka z ogóreczka, nóżki, grzebień i dziobek z marchewki. Nikodem jak zobaczył tego kurczaczka to tak się cieszył, że aż żal było mu go zjeść ;) Niby nic specjalnego, ale uśmiech na buziaku dziecka wywoła na pewno ;)



Wielkanocne śniadanko

Co prawda na śniadaniu wielkanocnym powinno gościć raczej jajeczko, ale ponieważ Nikodem nie za bardzo ostatnio przepada za jajkami postanowiłam, że dla niego mogą być zwykłe kanapeczki, chociaż tak naprawdę to zupełnie zwykłe one nie będą. U nas jest to zajączek i baranek :)


To z czego i w jaki sposób je wykonamy zależy od nas. My posiadamy kilka fajnych foremek w wielkanocnych kształtach i stąd właśnie takie kanapki. Jednak foremki nie są oczywiście potrzebne, kształty z chlebka, kiełbaski i sera można wyciąć samemu. Ja do zwierzątek dodałam jeszcze ogórkową trawkę i marchewkowe chmurki. Może i nie są wycięte zbyt prosto i ładnie, ale wiadomo o co chodzi ;) A dla Nikodema to śniadanko wprost idealne :)

Łódeczki

Moje dziecko ostatnio bardzo lubi jajka.
Czasem przychodzi do mnie i prosi, żebym jej ugotowała choć jedno, bo ma na nie straszną ochotę :) 

Dlaczego więc nie urozmaicić jej tego mini posiłku?

I tak powstały łódeczki :)
Potrzebujemy:
- żółty ser,
- jajka,
- wykałaczki

Jajka gotujemy na twardo. Z żółtego serka wycinamy trójkąty i jego dwa rogi przebijamy wykałaczką. Jeden koniec wykałaczki wbijamy w przekrojona na pół (wzdłuż) jajko. Możne jeszcze tak powstałe łódeczki poukładać na liściach sałaty. M... mniam, aż się głodna zrobiłam!!!



Polecam :)


Małpka

Kolejny smaczny pomysł z książki ŚMIESZNE JEDZONKO . Tak niewiele a ile radości!!!


Tym razem wystarczy nam jedynie:
  • okrągła bułeczka,
  • kotlet do hamburgera,
  • dwa plasterki zielonego ogórka,
  • oliwka,
  • kukurydza,
  • czerwony pomidorek,
Bułeczkę kroimy na pół. Na spodnią część kładziemy kotleta (ja dałam plasterek wędliny). Tą część na wierzchy kroimy na pół i układamy w taki sposób jak na obrazku. Pomiędzy te dwie części wsuwamy plasterki ogórka dzięki czemu uzyskamy uszy małpki. z przekrojonego na pół pomidorka otrzymamy oczka. pod przednią część bułeczki wsuwamy kukurydzę, by nasza małpka miała ząbki :) A z oliwki robimy dziurki od noska :) Całość jak widzicie wygląda kapitalnie :)


A smakuje jeszcze lepiej :)


Na pewno każdy maluch będzie równie zachwycony ;)


Makaronowa buźka :)

Dziś coś do jedzenia, chociaż ani to oryginalne, ani zbyt ładne, za to bardzo proste i szybkie :P 
A najważniejsze, że mały konsument zadowolony, wcinał z wielkim uśmiechem na ustach :)  

Potrzebujemy:
  • makaron (u nas świderki)
  • różyczki brokuły
  • fasolka szparagowa
  • kilka plasterków marchewki
  • kukurydza

Wykonanie to zupełny pikuś :)
Nie będę tutaj za bardzo się rozpisywała, bo wszystko idealnie widać na zdjęciu...

Makaron oraz warzywa gotujemy. Do głębokiego talerza nakładamy makaron, z brokuły robimy naszemu ludzikowi włoski, z marchewki uszy, oczy oraz nosek, kukurydza to źrenice oczek, a z fasolki układamy uśmiech. Nasz ludzik gotowy :)

Nikodem stwierdził, że to jego podobizna bo też ma loczki ;)



Mors do jedzenia

Alicja uwielbia kanapki, a gdy jeszcze zwykły posiłek przeistacza się w jakiegoś fajnego zwierzaka to już w ogóle jest pełnia szczęścia. Zatem bardzo regularnie korzystamy z pomysłów z książki ŚMIESZNE JEDZONKO.
Dziś pokażę Wam jak można stworzyć pysznego morsa. Ach... aż mi ślinka cieknie ;)


Zrobicie go mając:
  • kromkę pieczywa,
  • dwa plasterki wędliny,
  • plasterek żółtego sera,
  • dwa jajeczka przepiórcze,
  • mały czerwony pomidorek,
  • szczypiorek,
  • czarna oliwka,
 Z kromki chleba odkrawamy z obu stron cienki pasek. Środkową część przykrywamy plasterkiem wędliny a z drugiego wykrawamy ogon i płetwę. Elementy odkrojone z chleba przykrywamy serkiem i układamy na poprzedniej części by imitowały zęby naszego zwierzaka. Potem  kładziemy dwa jajeczka ugotowane na twardo jako oczy zwierzaka i ozdabiamy je kawałeczkami wyciętymi z oliwki. Ja znów nie miałam takich jajeczek, więc skorzystałam z jajka kurzego po przekrojeniu go na pół. Pomidorek posłużył nam na nosek a szczypiorek jako wąsiki :) I u nas znów plama, bo nadal nie mam szczypiorku. Znów sięgnęłam po zielonego ogórka :)



Mors wyszedł pyszny. Ala była zachwycona :)


Pan z loczkami ;)

Kolejny pomysł na śmieszny obiadek w którym rolę główną odgrywa makaron ;) Inne podobne dania można znaleźć w zakładce POMYSŁOWO. Zajrzyjcie koniecznie... Może coś stamtąd zechcecie podać swoim pociechom w Dniu Dziecka :) ?


Tym razem również nie jest to nic skomplikowanego. Nie potrzeba też żadnych wymyślnych produktów :)

Potrzebujemy:
  •  ugotowany makaron (nitki)
  • groszek (my użyliśmy konserwowego)
  • 2 pomidorki koktajlowe 
  • 2 plasterki ogórka
  • malutka marchewka na nosek (u nas fasolka szparagowa :)
  • fasolka szparagowa na buźkę (u nas marchewka ;)

Ugotowany makaron układamy na kształt głowy. Z groszku robimy włosy. Z pomidorków oczka, z ogórków uszy. Marchewka może posłużyć zarówno na nosek jak i buźkę, tak samo fasolka szparagowa :)

Jest jeszcze jeden sposób. Można wykonać tego człowieczka w odwrotny sposób. Włoski z makarony, a buźka z groszku.


Nasza buźka wyszła tak:

Nikodem jak zwykle bardzo zadowolony ;)