Klinika dla pluszaków - konkurs!

Każdy rodzic wie, że dziecko to jedna wielka przygoda. Nigdy nie wiadomo co nas czeka za dzień, za godzinę, czy nawet niekiedy za minutkę. Nasze maluszki wiele razy przysparzają nam nie lada atrakcji. I często są to sytuacje, które choć w momencie ich przeżywania nie wydają nam się fajne, z czasem wspominamy śmiejąc się w głos. 

Dziś mamy dla Was propozycję. Nieco inną niż dotychczas. 
W związku z premierą drugiego sezonu serialu 

ogłaszamy mini konkurs!

Podzielcie się z nami jakąś zabawną historyjką, która przydarzyła się Wam i Waszemu dziecku podczas wizyty u lekarza. 

Wasze historie opiszcie w komentarzu pod tym postem zostawiając od razu również swój adres email.

Trzy najciekawsze historie nagrodzimy!
Nagrodami są trzy zestawy lekarza


Zabawne historyjki opisujcie nam 
do 9 lutego 2014r. do godziny 23:59
 Na początku następnego tygodnia wybierzemy najciekawsze wypowiedzi i ogłosimy wyniki!

Miała być dziś jedna niespodzianka, 
ale są aż dwie!

Kochani 
PREMIERA DRUGIEGO SEZONU
"KLINIKI DLA PLUSZAKÓW"
JEST JUŻ DZIŚ!!!
Zapraszamy zatem na Disney Junior
punktualnie o 8:50 :)



Zapraszamy!



80 komentarzy:

  1. justynaost@interia.pl
    Moja kochana córcia odkąd bardziej zaczęła coś rozumieć i chodziliśmy na szczepienia i gdy przyszła wizyta z przeziębieniem u lekarza jest tragedia płacze, krzyczy drze się nie do pobicia boi się lekarzy okropnie jeszcze lekarz nic nie zacznie a ta ucieka, najlepsze jest to że ostatnio zabrałam ją do dentysty ze mną wchodząc do stomatologa zaczęła tak krzyczeć że szok ja mówię tłumaczę że to ja będę miała ząbki robione - nie uciekła i obca pani z nią zaczekała która tam pracowała i ją czymś zajęła fajnie by było wygrać taki zestaw by zobaczyła że krzywda jej się nie dzieje że to nic strasznego ,że lekarz chce tylko zbadac sprawić by jej było lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a klinike dla pluszkaków córcia uwielbia <3

    OdpowiedzUsuń
  3. buba-sinski@o2.pl
    W sumie nic zabawnego nam się nie zdarzyło. A może tylko tak mi się wydaje? Kiedyś mój misio zwiał nam z wagi a kiedy go chcieliśmy zmierzyć złapał się za kostki i nie chciał puścić :) Mierzyliśmy go na okrętkę centymetrem,bo się gadzina zaparła do czerwoności. Na pierwszej wizycie u Neonantologa wyssał Pani doktor wszystkie palce, po czym postanowił sprawdzić zawartość jej biustonosza. Na sam koniec postanowił załatwić wszystko fontanną to na czym leżał,a ja durna po raz pierwszy wtedy skuszona tym,że on nigdy nie siusia bez pampersa położyłam go na śpiworku :) Całe szczęście,że jakoś też dziwnym trafem miałam dla niego ze sobą drugi na zmianę. Nigdy więcej nie załatwił nas w ten sposób :) Ani w domu ani u lekarza. Moja miśka za to kocha włazić doktorowi pod biurko i pod stoliki. Daje się ładnie zbadać po czym zadowolona jeszcze nieubrana schodzi mi z kolan i sobie idzie z gabinetu:)a jak o niej mówię,albo się na nią skarżę,albo jak Pan doktor coś do niej mówi, to ma wtedy taki diabelski uśmieszek i przewraca oczami :) Kiedyś jak przychodził do nas lekarz w szpitalu jak leżeliśmy,to na wizycie grzeczna była do niemożliwości. Siedziała ładnie, zabawki posprzątane itd.ale pewnego dnia laliśmy ze śmiechu a mianowicie.....moja córcia miała z 2 latka wtedy, i dostała od nas lalki z kiosku takie za 5 zł. Był pan i 4 panie ,,,,i ona pozdejmowała im głowy, pozamieniała ciałami, pan dostal kieckę z koronki i największy biust, a panie były nagie, jedna calkiem bez głowy. Pani doktor spojrzała ale nic nie powiedziała, a Amela pokazała na Kena -mama, na Barbie bez głowy -tata a na inną barbie -mama, ciekawy model rodziny :) Mina lekarki była taka,że najchętniej zapadła bym się pod ziemię :) Widocznie nie są gotowi jeszcze ludzie na nowoczesny i tolerancyjny model rodziny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety zadnych przygod nie mialysmy. Zuzia jest nardzo grzeczna (chyba ze strachu). Jak lekarz kaze otworzyc buzie - otwiera itd. Ostatnio przygotowalam ja na wizyte u dentysty. Z usmiechem prawie wbiegla do gabinetu. Otworzyla buzie, pani sprawdzila, popsikala powietrzem najpierw na raczke, pozniek w buzi. Wyszla z usmiechem i 2 naklejkami w nagrode. Przez tydzien opowiadala (dodam, ze ma 2 lata, wiec tro he tez swoim jezykiem), kazdemu kto przyszedl, ze pani robila psik psik.
    just1015@poczta.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  5. Byliśmy z córką na bilansie. Córka jest bardzo energiczna i można powiedzieć że trochę nadpobudluwa. Pan doktor bada Marcysie, a ona się pyta pi co mam się rozbierać i po co masz mnie badać, pan doktor odpowiada że muszę cię zbadać zobaczyć czy serduszko dobrze bije czy jesteś zdrowa, a Marcysia na to do doktora to może teraz ty się rozbierzesz a ja cię zbadam i będziemy kwita. Moja córka to mały gigant 0:) :-D
    agata.babicka@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  6. Na ostatniej wizycie moja niespełna 4latka wzięla Pani doktor stetoskop i sama zaczęła ją osłuchiwac na niby (to początek wstydu mojej wszędobylskiej :) powiedziała do Pani doktor: "Chyba czas te leki odstawić bo nic nie dają" (no cóż, powtórzyła moje słowa) a jak Pani doktor z dobrą jeszcze miną zasugerowała malej że pomagają, ona na to że lepiej juz się sama będzie leczyła. na sam koniec powiedziała : a gdzie te naklejki dla mnie że tu przyszłam??? Zdębiałam i spaliłam buraka!!!!
    https://www.facebook.com/kpawlowiczlewandowska?ref=tn_tnmn / Kamila Pawłowicz Lewandowska

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aż się boję co moja będzie mówić jak się nauczy :)

      Usuń
  7. Z córką chodzę na szczepienia ponieważ żona nie daje sobie rady z nią, któregoś razu będąc na szczepieniu córka się zaparla że ona nie będzie miała szczepienia, po kilku ciężkich minutach weszliśmy do gabinetu córka nagle wybuchła do pani która miała ją zaszczepić: dzisiaj ja będę robić pani kuju i koniec!!! Oj było ciężko :-D
    luka478@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeśli chodzi o zabawne historyjki to z Naszą Gwiazdeczką mamy ich wiele.Natalce nawet jak jest chora dopisuje humor. Już musi być,żeby miała niewesoła minkę... Ostatnia wizyta u laryngologa była najzabawniejszą. Natalka czekając w ze mną w kolejce bardzo się nudziła. Stwierdziła,że musi iść do pielęgniarek bo czuje się słabo. Zaprzyjazniona z Paniami od maluszka poszła prosić o pomoc.Weszła i delikatnym głosem mówi: ''jak nie dostanę zaraz czegoś do pisania to nie wyleczę tych ludzi,którzy czekają do mnie w kolejce''. Panie roześmiały się(osoby znajdujące się bliżej słyszące to także) i dały długopis i karteczki. Moja córcia zanim została przyjęta wszystkim pacjentom postawiła diagnozę i wypisała recepty.Każdy wesoło nastawiony(a były takie małe smutaski,które nie chciały wejść nawet do ośrodka)z uśmiechnięta pysią wchodził do gabinetu dzięki mojej córci-nieskromnie mówiąc.Wychodząc z ośrodka każdy pytał Natalki kiedy teraz będzie przyjmować? Na to Ona'':dzwońcie na tel mamy.. Dobranoc.''. moja córcia ma 5 lat i uwielbia doktor Dośkę . pwilczynska83@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Malwina Wołowska1 lutego 2014 06:28

    Moja córka skojarzyła sobie wizytę u lekarza z naklejkami, które tam otrzymuje jako Dzielny Pacjent. Kiedy udałam się z nią na wizytę (przy przeziębieniu) Pani Doktor przeprowadziła krótki wywiad na temat zdrowia córki i chciała przystąpić do badania. Najpierw chciała obejrzeć małej gardło, ale mała powiedziała "najpierw naklejki":) Pani Doktor z uśmiechem dała jej 2.Kiedy chciała małą osłuchać małą znów zażądała naklejek. Pani Doktor, dała jej znów 2,ale powiedziała, że to już ostatnie i więcej nie ma:) Mała niezbyt zaspokojona ilością naklejek, ale dała się zbadać, wzięłyśmy receptę i skierowałyśmy się do wyjścia. Tuż za drzwiami moja córka Nadia stanęła i powiedziała do dzieci, które tam czekały "Idźcie do domu, Pani Doktor nie ma już naklejek". Dzieciom raczej nie było do śmiechu, za to rodzicom nawet bardzo. Moja Nadia 24 lutego skończy 3 latka i fajnie gdyby dostała zestaw ulubionej Pani Doktor na urodziny. Pozdrawiamy wolowska.malwina@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Naszym pediatrą od urodzenia jest doktor, który pochodzi z któregoś kraju w Afryce. Jest ciemnoskórym typowym, rdzennym "afro-amerykaninem", Malwina przyzwyczaiła się do niego, wiec zdziwiona nigdy nie była.Teraz gdy ma 3 lata chodzi do przedszkola, wiec doktor pyta "łamanym polskim":
    - A może powiesz mi jakiego wierszyka nauczyłaś się ostatnio w przedszkolu?
    Malwina długo nie czekając:
    - Murzynek Bambo w Afryce mieszka, ciemną ma skórę ten nasz koleszka.... itd.
    Spaliłam się ze wstydu :S ...

    Pozdrawiam.
    k.buczkowska5@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. witam ,moja,która ma Mpd potrafi rozbawiać nas do łez każdego dnia.Jest z niej niezły gagatek,który płata figle.I tak któregoś dnia wybrałyśmy się do lekarza,rodzinną zna bo my to wyjątkowi pacjenci raz w tyg minimum jesteśmy.Za każdym razem mała będąc u pani dr dostawała jakiś łakoć,a że tym razem miała muchy w nosie to pani powiedziała ,że jak się ładnie da zbadać to dostanie lizaka.Mała się oburzyła i obraziła na rodzinną.Lizaki leżały na biurku,Wiktoria ,zerkała zerkała a pokusa co raz większa ,aż tu nagle na cały głos wypaliła.:dobra już "jebnę sobie"(wezmę sobie ) tego lidziaka czyt lizaka
    ..mała ma wadę wymowy i niedosłuch więc wszystkie wyrazy przez jakiś czas były przekręcane...Oczywiście rodzinna spojrzała na mnie ja czerwona jak rozżarzony ruszt,na dodatek tak mnie to rozbawiło ,że nie mogłam się powstrzymać ze śmiechu.Mała zerkała na mnie i po raz kolejny wypaliła ,ćes teś to se jebni mamuciu-----(chcesz też to sobie weź mamusiu)....razem z rodzinną śmiałyśmy się do rozpuku i nadal się śmiejemy.. córka ma 5 lat ,a dr Dośka to jej najlepsza bajka jacekpykalo@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  12. Gdy synek jest grzeczny dostaje pi badaniu od naszej Pani doktor naklejke. wychodzimy z gabinetu a moj 2,5 letni synek mowi: Mamo, Pani zapomniala.Pytam : o czym zapomniala? Nie zdazylam dokonczyc pytania, a synek trzyma w raczce dwie naklejki i z usmiechem mowi: No co? Przeciez nie plakalem:)) stanikmarcin@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  13. zacznę od siebie , gdy miałam ok 5-6 lat musiałam pójść do dentysty Pani doktor chciała mi borować zęba a Ja ugryzłam i to tak mocno ze rękawiczkę przegryzłam :P
    zaś moja córcia to prawdziwy ,, dzielny pacjent,, od zawsze robimy badania krwi do których się tak przyzwyczaiła ze nawet się nie skrzywi , jednak najbardziej byłam z niej dumna przy testach alergologicznych które miała w wieku 3 lat , ze względu na wysoka alergie miała w jeden dzień 2 panele po 20 alergenów na każdej rączce ! dala pani doktor rękę ona nakładała kropelki z alergenem i wkuwała pod skore , dziecku łzy leciały potem następna ręką kolejne 20 ukłuć , biedne dziecko płakało tak strasznie ale trzymała ręce prosto aby się kropelki nie pomieszały , ten widok zostanie ze mną na zawsze ! była i jest bardzo dzielna dziewczynka być może rośnie mi Pani doktor :) mmwwss1@op.pl

    OdpowiedzUsuń
  14. my podczas ostatniej wizyty u pani doktor zostawiliśmy smoczek i dopiero w doku zauwazylismy ze go nie wiec ja w samochod i jade do przychodni a byla juz godzina 20 i w pewnym momencie minelismy sie z pania doktor samochodami tak mi sie zdawlo ze to ona lecz nie bylem pewnien dojechalem niestey byla juz zamknieta od razu do apteki po nowy smoczek bo mala bez smoczka to ciezko w nocy przyjedzam do domu a tam zona pije herbatke z pania doktor i sie dobrze bawia z mala szok historyjka pouczajaca i smieszna dziekujemy pani doktor krzemin8@poczta.onet,pl

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam serdecznie. Pisze 2raz bo nie ma wcześniejszego mojego postu.
    My byłyśmy z córeczką ostatnio na bilansie 4 latka. Córeczka miała badany wyrok. Jedno oczko zakryte i czyta co widzi na tablicy....- kaczuszka, konik, samolot....i nagle taka cisza. Pytam córeczki czy widzi obrazek , a ona nadal milczy...Pielęgniarka mówi to może coś innego? A ona cisza milczy. Po chwili krzyczy już wiem, to FARMA. Pozbawiła pielęgniarkę i panią doktor do łez. Dziś jak chodzimy do lekarza to śmiejemy się z naszej FARMY Na tablicy był mały czarny domek, dach miał z trójkąta a ściany z prostokąta na białym tle. Ale nasza córeczka ma wyobraźnię :)) stefanotis102@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  16. Moja córeczka Gabrysia uwielbia wizyty u lekarza. W zeszłym roku bardzo nam chorowała i prawie co 2 tygodnie odwiedzaliśmy gabinet lekarski. Córeczka jak zwykle była bardzo grzeczna i na koniec tradycyjnie upominała się o naklejki. A kiedy Pani Doktor powiedziała że nie ma naklejek to Gabrysia powiedziała do niej : To idź do sklepu i kup a ja poczekam grzecznie z mamą . Obie z Panią Doktor śmieliśmy się z tego i przy każdej następnej wizycie Pani Doktor przy dawaniu naklejki córeczce wspominała ta historię. A inne zabawne zdarzenie kiedy poszłam z córeczką aby przepisać proszki na odrobaczenie, Pani Doktor receptę wypisała i już mieliśmy wychodzić gdy córeczka powiedziała : A badanie , jeszcze Pani Doktor mnie nie zbadała . No więc cóż miała robić Pani Doktor skoro córeczka się upomniała o badanie i nie chciała wyjść. Padanie się odbyło a córeczka z uśmiechem wyszła z gabinetu. Wiele mamy zabawnych historii bo córeczka nie boi się lekarzy, nie wstydzi się i często coś powie śmiesznego.
    gutka1@buziaczek.pl

    OdpowiedzUsuń
  17. Pamiętam to jak dziś córka miała 3latka i musieliśmy pujśc na oddanie krwi;(Dzielnie weszłyśmy do gabinetu córka usiadła na moich kolanach podciągnełam jej rękaw pani szykuje się do pobrania krwi córka siedzi i nic ja w duchu przeszczęśliwa że mam bardzo dzielne dziecko,ale nagle pani doktor wyjmuje igłę z rączki i córka widząc krew zaczyna płakac i to bardzo mocno i przez te łzy mówi że pani ukradła jej krewke i ona (córka )nigdy już tu nie przyjdzie i nie lubi tej pani i że nie chce od niej żadnej naklejki.
    Mój e-mail:marzenka5211@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedy Kasia była malutka poszliśmy na wizytę kontrolną przed szczepieniem, Kasia dzielnie zniosła badanie, ciekawie się rozglądało, kiedy jednak przyszło do zdjęcia pieluszki, Kasia z anielskim uśmiechem na usteczkach zalała Panią doktor, pieluszkę na której leżała i wszystko dookoła swoją fontanną, heh dziewczynki też ją potrafią zrobić;)na szczęście Pani doktor jest fajną kobitką i przyjęła to z uśmiechem i pogratulowała zdrowych dróg moczowych:)Teraz Kasia jest już sporo większa a nas nie długo czeka kolejna kontrolna wizyta, oby bez takich przygód;)
    Ania
    anya_86@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  19. Chodzimy z polecenia znajomej do dentystki ,która ma fantastyczne podejście do dzieci:D a ważne jest by dziecko się nie zraziło.Poczekalnia jest wyposażona by miło się czekalo na swoją kolej,tv,koncik z zabawkami itd...W gabinecie jest też TV ,wiadomo by odwrócić uwagę małego pacjenta :).Wychodzi mała dama zadowolona ,że ząbek naprawiony..No więc zostaliśmy poproszeni do gabinetu,spoko moja córcia przywitała się ,usiadła i czeka..Pani pyta czy jest jej wygodnie ,ile ma lat ,czy coś ją boli .Pani Doktor pyta czy może zostać kanał Jim Jam a moja córka "Ja już jestem duża,nie oglądam bajek!oglądam Violettę,pani też??"Uśmiałyśmy się ,i wizyta przebiegła spokojnie a ząbek zaplombowany kolorową plombą (mleczak)Za dzielność swoich pacjentów Pani Doktor po zejściu z fotela otwiera swoją "magiczną szufladę"i może sobie "Dzielny Pacjent"wybrać gadżet ,moja długo się zastanawia,ale ważne że wychodzi zadowolona :D

    OdpowiedzUsuń
  20. superdzieciaczki@gmail.com

    Moja Pati ma alergie. Ma zakaz picia mleka, jedzenia jogurtów itp. Niestety bardzo je lubi. Czasami bez pozwolenia, bierze sobie sama jogurcik i zajada zadowolona. Niestety potem są oczywiście tego konsekwencje w postaci krostek itp. Ostatnio byliśmy u lekarza (alergologa). Pan doktor pyta się Pati czy czasami nie podjada jogurcików, mleczka itp. Pati skruszona z pięknym uśmiechem : Oj zapomniałam, ale teraz będę pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Pierwsza sytuacja "śmieszna" zdarzyła się jak Oliwia była malutka, miała około miesiąca może.Przy badaniu takiego smotka trzeba wyrozbierać do golaska,a moja Oli zawsze korzystała z okazji "wolnej pupy" - co za tym idzie, pani pielęgniarka badająca wagę i wymiary została oblana fontanną siuśków mojego brzdąca...

    a ostatnio byliśmy na wizycie kontrolnej (jakiś tydzień przed tą wizytą Oliwia była szczepiona), traf chciał że akurat ta sama pielęgniarka była, która dawała szczepionkę ... Oliwia weszła do gabinetu, spojrzała na panią pielęgniarkę, zmarszczyła brew i wskazała na nią palcem mówiąc przy tym groźnym tonem "pani kuj kuj niuni" (oli ma 19mcy)

    klaudiag19@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  22. A u nas była nieco wstydliwe historia.Poszłam z córką na szczepionkę,była dzielna nie płakała a kiedy pani pielęgniarka powiedziała do niej ze jest dzielna duża dziewczynka,moja córka spojrzała na ślad po szczepionkę i odrzekła do pielęgniarki:"a Ty p.... co mi zrobiłaś?'.W przychodni wszyscy zaczęli się śmiać a ja czym prędzej chciałam s tamtad uciec

    OdpowiedzUsuń
  23. agulawawrzyniak@interia.pl
    Nasza historia, choć należy do zbiorów archiwalnych, często przypominana jest na rodzinnych spotkaniach. I jak napisałyście - w tamtej chwili z szybko bijącym sercem i łzami w oczach jechaliśmy z mężem i córcią (wówczas niespełna dwu letnią) na szpitalny dyżur, dziś historia wywołuje śmiech.
    Emilka od początku nie miało typowo dziewczęcych zainteresowań, nigdy nie lubiła lalek, misiów, za to bardzo kochała samochody, samoloty i pociągi. W tamtym okresie miała jeszcze jedno, nietypowe zainteresowanie... o tym na końcu :)
    ... podczas wieczornej kąpieli córcia narzekała, że boli ja nosek. Przy ubieraniu piżamki zauważyłam, że ma "coś" w nosku - "coś" co wyglądało jak wrzód! Przerażeni pojechaliśmy na nocny dyżur do przychodni. Lekarz niestety tak od niechcenia zerknął stwierdzając, że i tak nie pomoże, trzeba do szpitala (nawiasem - skierowania nie dał, mówiąc, że nie trzeba). Więc od razu pojechaliśmy... i znowu nerwy, bo skierowanie jednak potrzebne. Emilcia strasznie płakała i sympatyczna pani doktor odstąpiła od "zasad" i nas przyjęła. Zajrzała delikatnie raz, drugi, wzięła w rękę szczypce którymi rozszerzyła nosek. Córka zaczęła kaszleć... po czym wypluła małą żółtopomarańczową kuleczkę (taką, jaką chłopcy strzelają z pistolecików) ... to właśnie było jej pasją - chodziła po osiedlu za chłopakami i zbierała do wiadereczka kulki - miała już pokaźny zbiór. Kulka delikatnie była uszczerbiona (z lekko ostrą krawędzią) co podrażniło wewnątrz nos, i w połączeniu z noskową wydzieliną wyglądało na ropień jakiś. Przy rozszerzeniu noska wpadła (na szczęście) do gardełka i łobuziak ja wypluł. Nie wiedzieliśmy czy się śmiać, czy pokrzyczeć, tłumaczyć .... Pani doktor się uśmiechnęła, dodając, że naprawdę to nieciekawie wyglądało i oczywiście wykład na temat dzieci i małych przedmiotów. Zbiór został zarekwirowany. To była jedyna taka sytuacja - jeżeli chodzi o córkę. Synek (obecnie trzyletni) ciągle coś wkłada jak nie do ucha, to do noska - na szczęście na razie bez większych kłopotów :) Bardzo lubi się bawić w doktora - ( tu znów odwrotność zainteresowań) on zawsze jest Dośką :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Moja córcia będąc w szpitalu mimo wielu badań,kroplówek i mnóstwa leków nie dała poznać po sobie,że jest chora. Nie opuszczał Jej dobry humor. Po obchodach zostaliśmy wezwani na badanie USG brzuszka.Córcia położyła się,odkryła brzuszek i powiedziała: lali nie połknęłam,chyba w ciąży nie jestem. Myślałam,że z Panią doktor obsługującą aparat się ze śmiechu...no wiecie. Na całe szczęście moja córcia w ciąży nie była i nic poważnego u Niej nie wykryli...

    OdpowiedzUsuń
  25. Pewnego razu będąc z synem u lekarza dowiedziałam się,że musimy pobrać szybciutko mocz na podstawowe badanie. Niestety synusiowi nie chciało się siusiu i kombinowaliśmy różnymi odgłosami typu:psi,psi,psi,odkręcałam wodę bo to zawsze działało ale nic nie dawało rady. Poprosiłam o pomoc pielęgniarkę.Powiedziała,że najlepiej jak do karku dotknie się zimą dłonią albo delikatnie zmoczoną dłonią. Zrobiłam tak jak Pani kazała i...synuś nasiusiał do pojemniczka i na ręce Pani pielęgniarki także... ONA się śmiała a mi zrobiło się nieco nieprzyjemnie... pwilczynska83@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  26. anek62@wp.pl

    Nie mamy zadnych zabawnych historyjek, gdyz jestesmy wrogami lekarzy i od 4 lat odiwedzalismy ich tylko na szczepienia, jest natomiast jedna ciekawa. Chcialam sprawdzic wyniki krwi mojemu synkowi, ktory jest chudziutki i niewiele je... Idac do przychodni opowiedzialam Krzysiowi (mial wtedy 3 latka) co bedzie mial robione, ze ebdzie to bolało, ale jak bedzie dzielny dostanie swoje wymarzone klocki lego (na ktore nie stac nas na codzien a bardzo je chcial miec - kupujemy tylko przy szczegolnych okazjach albo dostajemy w prezencie) Krzysio dzielnie siadl na fotelu, pani spytala czy sie boi, powiedzial ze nie... kiedy wbila mu igle w żyle w jego oczach pojawily sie swieczki ale zasisnal zeby... Wtedy pani spytala BOLI? a Krzys odpowiedzial z usmeichem BOLI... ALE TO NIC... TO NIC... Tak bardzo chcial swoje wymarzone klocki ze nawet nie jęknął... JESTEM Z NIEGO DUMNA... <3

    Na FB lubi jako Ania Czapka-Moraniec

    OdpowiedzUsuń
  27. Pragnę dodać jeszcze do historii Natalki,że gdy weszliśmy do gabinetu laryngyngologa Pani doktor powiedziała:że Jej Natalka pacjentów odbija bo tu o Niej głośno..". A i podziękowała Natalce,że odstresowała nieco mniej odważnych pacjentów. A jak wychodziliśmy to odpowiedziała,że jest dostępna na telefon mamy. I pózniej znajomi dzwonili i pytali a tą sytuację :) pwilczynska83@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  28. annajasik78@gmail.com
    Rzecz się działa jakieś dwa lata temu.Nie pamiętam już dokładnie co się działo Lenusi,ale gdzieś o godz 1 w nocy pojechaliśmy z nią do szpitala na izbę przyjęć.Na wpół żywi (bo środek nocy przecież) weszliśmy do gabinetu.
    LEKARZ:-Proszę rozebrać dziecko do połowy.
    No to rezebraliśmy.
    LEKARZ:Proszę posadzić dziecko na leżance.
    No to posadziliśmy.
    LEKARZ: A teraz -dziecko na kolana.
    I w tym momencie zaczęły się jaja.Przemknęło mi szybko w głowie-"Po jaką cholerę?Ale lekarz kazał,to trzeba wykonać."
    I dalej,biorę Lenusię,zaczynam jej zginać nóżki w kolankach.I tak dziecko w pozycji na klęczkach czeka na następne badanie.
    Spojrzenie lekarza na mnie-BEZCENNE!
    LEKARZ:Pani Mamo,proszę wziąć swoje dziecko na SWOJE kolana...
    Poczułam się jak totalna kretynka.Okazuje się,że mój mózg o godz 1 w nocy całkowicie odmawia współpracy.Wyszliśmy z gabinetu i mało nie poskładaliśmy się ze śmiechu.(A Lenka dostała antybiotyk i wszystko skończyło się dobrze).Taka sytuacja ;)

    OdpowiedzUsuń
  29. Synek miał wtedy 2 latka, już od 2 dni narzekał na ból nogi,Wszystko wskazywało na to,że ból się nasilał ponieważ nie mógł postawić nogi i na niej stanąć, wszędzie go nosiliśmy.Wystraszona pogarszającym się stanem zdrowia zawiozłam syna do lekarze na dyżur.Lekarz starannie obejrzał nogę,uśmiechnął się i powiedział : Krystianku byłeś bardzo dzielny wybierz sobie naklejkę w nagrodę. Syn zeskoczył na równe nogi i zaczął przebierać w pudełku z naklejkami.W ten sposób dowiedzieliśmy się jak bardzo syn jest zazdrosny o młodszego braciszka.

    OdpowiedzUsuń
  30. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  31. Hahahaha aż mi się łezka zakręciła w oku jak przypomniałam sobie co stało sie 3,5 roku temu :D Olga miała wtedy 6 miesięcy. Z rana katar i kaszelek poszliśmy z nią do lekarza. Kiedy doktor ja badal siedziała mi na kolankach rozebrana do samej pieluszki i kasłała. Wszystko było dobrze do momentu gdy pan doktor z dluuuuga broda nie wziął Olgi na ręce. Ta chyba bardzo przestraszona zakaslala i w tym samym czasie zrobiła kupkę do pieluchy, dziwnym trafem kupka sie wylała z pieluszki prosto na kitel pana doktora. Jaka była mina moja i pana doktora ? Nie do opisania :D :D :D pozdrawiam Bogusia Bończyk

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zapomniałam dodać : bogumila.bonczyk@gmail.com

      Usuń
  32. Nasza pierwsza wizyta u pediatry, Zosia miała wtedy chyba z 4 tygodnie. Leżała rozebrana na kocyku, pan doktor ją bada, ja zabawiam więc patrzę głównie na jej buzię. Mała się cieszy ja zapomniałam o cały świecie i nagle słyszę pełen paniki głos lekarza "sika! sika! sika!". Biegiem przyłożyłam pieluszkę i złapałam resztę siuśków, ale przerażonej miny lekarza nigdy nie zapomnę. Na koniec lekarz stwierdził "zwykle to chłopcy robią mi takie numery".
    Wizyta szczepienna. Pani doktor chce zajrzeć Zosi do gardła. Mała łapie za patyczek gdy tylko ten dotyka jej języka, wyciąga go sobie z buzi i oświadcza pani doktor "jus". Pediatra usiłuje dalej ją badać a mała zanosi się coraz większym płaczem. W końcu badanie zakończone. Mówię przekrzykując płacz "Zosiu pożegnaj się już idziemy" w tym momencie zapada cisza, łzy znikają, moja córka najspokojniejszym głosem mówi "papa", macha rączką a następnie posyła pani doktor całusa i z uśmiechem wychodzi z gabinetu.
    joanna.krawiec85@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  33. Przyszły mi na myśl dwie sytuacje.
    1. W czasie wizyty kontrolnej Pani doktor rozmawia z moim synkiem w celu odwrócenia jego uwagi od badania: "A z kim ty do mnie przyjechałeś? - Z mamą. -A kto prowadził samochód? - Tata. -A ty sikasz w pieluszkę? - Nie. -A gdzie sikasz? - Do nocniczka. "(tu oczywiście daję sygnały lekarce że niestety tak nie jest). Pani doktor kontynuuje: "-Taaak? To kto sika w pieluszkę? - Maama sika.... Taata sika... Tak... tata sika w pieluszkę! - Odpowiedział mój pocieszny synek jakby to była najnaturalniejsza i najoczywistsza rzecz na świecie.
    2. Po przykrych doświadczeniach szpitalnych synek po wejściu do poczekalni zawsze płakał, krzyczał wniebogłosy, nie wspominając o wejściu do gabinetu. Z radością i ulgą za to opuszczał gabinet i następnie poczekalnię po wizycie. Pewnego razu nie było naszej lekarki, byliśmy zmuszeni pójść do zastępującej ją Pani doktor (której osobiście nie lubię, ale wizyta nie cierpiała zwłoki). Synek był niespokojny w poczekalni jak zwykle. Sytuacja uległa zmianie po wejściu do gabinetu. Uspokoił się, był grzeczny i tylko wlepiał oczy w lekarkę. Czar prysł gdy wizyta dobiegła końca i trzeba było opuścić gabinet. Synek zaczął wrzeszczeć gdy tylko drzwi zamknęły się za nim, uciekał ode mnie nie chcąc się ubrać i kierując się w stronę dopiero co opuszczonego gabinetu. Chciał wracać z powrotem ku zdziwieniu, rozbawieniu i desperacji matki i innych pacjentów . Szarpanina trwała chwilę bo brzdąc zapierał się rękami i nogami by dopiąć swego.

    agnieszka830401@gazeta.pl

    OdpowiedzUsuń
  34. Kiedyś wybraliśmy się na szczepienie, ale było to w porze drzemki mojego syna. Usiadł wiec na kozetce, po chwili się położył i zasnął. Podczas zastrzyku lekko się skrzywił, ale spał dalej. Kiedy wyszliśmy, zaniepokojna pielęgniarka przyszła się zapytać dlaczego nie szczepimy dziecka. Bardzo się zdziwiła jak się okazało że dziecko już zaszczepione i się "nie darło". Jak się dowiedziała że dziecko przespało szczepienie, to nie chciala uwierzyć.

    OdpowiedzUsuń
  35. W zimę mały Aleksander zachorował i szybko udaliśmy się do przychodni zdrowia dziecka.
    Zaczepia przechodzącą panią pielęgniarkę i mówi: A dlaczego ma pani niebieskie spodenki? Panie noszą białe lub różowe...
    Pielęgniarka: Bo te ubranka mają różne kolory w różnych szpitalach :) Ja mam takie.
    Alek: Oooo, czyli jest pani do połowy chłopcem? :>|

    Niebieski to nie tylko kolor dla chłopców - Gender - temat wiecznie aktualny :D

    OdpowiedzUsuń
  36. Moja mała córcia jest bardzo kumata,aż czasem za bardzo.Niestety dobrze pamięta swoją bolesną chorobę sprzed 6 miesięcy i po przekroczeniu progu przychodni wpada w szał.Krzyk,płacz,łzy i uciekanie do drzwi to norma. Ten ogromny lęk przed lekarzem niestety nie przechodzi więc mamuśka postanowił córcie "wyleczyć".Ubrała fartuch po cioci,zrobiła strzykawkę z papieru i pielęgniarski czepek.I leczyła córeczkę niby lekami. Ale przy tym był ubaw.Ale do czasu. Przyszło do wizyty u prawdziwego duszołapka.O dziwo córóś mniej płakała,a w gabinecie patrzy się bacznie na lekarkę i mówi dumna: Moja mama też jest lekarzem!. No zapadłam się pod ziemię. A lekarka pyta: "Tak, i kogo leczy?" . Córcia: Mnie i pluszaki,(po chwili) a i tatę po weselu u cioci.

    OdpowiedzUsuń
  37. kinga podulka5 lutego 2014 01:05

    Ogórek obecnie 2 latka. Największy fan dr Doski na każdej wizycie u lekarza robił coś żeby pozostać zapamietanym;) w wieku 3 mc obsikal wagę i pana doktora; ) gdy miał 6 mcy podczas osluchiwania tak pisnal krzyknął ze pan doktor aż podskoczyl. Ale na bilansie rocznika przeszedł samego siebie...dostał szczepionkę nawet nie pisnal ale gdy pielęgniarka przed zaszczykiem przetarla mu nożke krzyczał jakby go ze skóry obdzierali. Powiedziałam lekarzowi ze martwi mnie ze mówi tylko mama a jego rówieśnicy juz kilka słów. Po czym jak dostał lizaka i naklejkę powiedział pierwszy raz w życiu coś na miarę "dzięki i pa" ;)) zbladlam a lekarz do mnie no mówi co pani chce;)

    OdpowiedzUsuń
  38. Cóż. nie mogę podzielić się z Wami niczym zabawnym. Tosia od 2 roku życia bywała u dentysty-sciera jej się ząbki za bardzo. trauma przeszła na każdą specjalizację. Dermatologa, pediayra-wije się na podłodze i tak strasznie płacze.... może taki zestaw nastawilby ja bardziej pozytywnie?
    anna.Koszycka@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  39. W sumie to moja Eliza u lekarza zawsze jakiś numer wywinie jednak najbardziej utkwiło mi w głowie jak byłyśmy w szpitalu, Lizka miała wtedy nie całe dwa latka. Moja panna od zawsze sama się ubierała i tak było też tamtego dnia. Przyszła Pani doktor na obchód i mówi Proszę rozebrać dziecko. No to co na. pewniaka zdejmuję koszulke potem legginsy a tam NIESPODZIANKA obie nogi Panienka włożyła w jedną "nogawkę" w majtkach i powstało coś w rodzaju majtko paska;D Do tego było bardzo obcisłe a panna wyciągnęła te majty aż do pasa i zdjąć nie mogłam:D Mina. Lekarki bezcenna:D

    OdpowiedzUsuń
  40. Córcia zawsze u lekarza i na wszelkich wizytach w przychodni była bardzo grzeczna. Niestety z wiekiem jej się odmieniło. Sama wizyta i zwykłe badanie znosi dzielnie zagadując niemalże Panią na śmierć. Zabawnie choć chyba nie dla mnie bywa na pobraniach krwi. Córcia duża jest i silna i pewnego razu w szpitalu na badaniach była tak zdenerwowana, ze kopała wszystkich dookoła. W jej pobranie krwi zaangażowanych było w sumie 5 osób bo ja nie dawałam rady jej utrzymać. Innym razem siłą wyciągałam ja spod leżanki, musiał być to świetny widok bo i ja i Pani doktor z wypiętymi pupami sterczałyśmy na podłodze namawiając ja by wyszła a jeszcze innym razem, tylko, że z Małżonem, dzielnie stawiła czoło sytuacji śpiewając głosem donośnym bardzo podczas gdy pani pielęgniarka pobierała jej krew. Co się dzieje w gabinecie chcieli zobaczyć wszyscy :)
    Pozdrawiam serdecznie.
    kuchennawiewiora@onet.eu.

    OdpowiedzUsuń
  41. JOANNA MAKSIMOWICZ wiki20087@wp.pl Moja Wiktoria jak miała 4latka(dzis ma 9) cierpiała na straszne zaparcia wiec wybrałysmy sie do lekarza na uzg brzuszka by zobaczyc co się dzieje.lekarz posmarował jej brzuszek i jeździ głowicą oglądając jelita a Wiktoria w pewnym momencie mówi do lekarza: i co doktorze jest tam dzidzia:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Od 10 tygodnia życia synka nie ma miesiąca, byśmy nie zaliczyli wizyty u lekarza... A to rehabilitacje były (już się skończyły, uf), a to chirurg, a to alergolog, hematolog, neurolog, okulista, o pediatrze nie wspominam, bo to standard :) Jedno badanie krwi za drugim. Jesteśmy stałymi bywalcami przychodni, laboratoriów i oddziałów szpitalnych. Ale proszę mi uwierzyć, że przez te już prawie 3 lata jak tak odwiedzamy te miejsca, nie było sytuacji, by synek był niezadowolony, wystraszony, rozpłakany. Wręcz przeciwnie. Na ich ostrzeżenie, że "bolało nie będzie, ale może być ciut nieprzyjemne, dziwne uczucie", ten podczas badania wybucha ciężkim do powstrzymania śmiechem, zarażając całą resztę otoczenia. Nieprzyjemnych przejść nie mamy więc za sobą, jeśli o wizyty chodzi (ze zdrowiem to wiadomo - gdyby było ok, to byśmy nie ganiali od lekarza do lekarza :) )... Ale do rzeczy. W piątek pojechaliśmy na Szpitalny Oddział Ratunkowy (pierwszy raz w całej "karierze" w związku z dziwną sytuacją) - nasza pani doktor miała urlop, więc nie mieliśmy jak dobić się do przychodni - został nam jedynie SOR. Pojechaliśmy, zgłosiliśmy się do rejestracji - z trzylatkiem, który od swojej nowiuśkiej koszuli odgryzł... guziczek - guziczek po kilku dniach nadal nie wyszedł. Odczekaliśmy swoje na poczekalni. Przyszedł doktor - zapytał o co chodzi. Uśmiechnął się uprzejmie, ale i z ironią - że te matki to takie przewrażliwione, bo skoro guzik jedną stroną wszedł, to drugą stroną na pewno wyjdzie (i pewnie już wyszedł, tylko uzbrojeni w maseczki i plastikowy widelec przegapiliśmy intruza). Ale zaczął badanie synka - ten lekarzowi zdjął stetoskop. Już miałam szybcikiem zabrać sprzęt dziecku z ręki, kiedy ten zaczął osłuchiwać lekarza. I nie byłoby w tym nic dziwnego do chwili, gdy synek zaczął rozmawiać z brzuchem doktora, że pewno głodny i musi zjeść. Zeskoczył z leżanki i pobiegł do swojego plecaczka, do którego nabrałam sporo jedzenia, bo nie wiedziałam ile czasu na SORze spędzimy. Wyjął pojemnik z ryżem z jabłkiem i podał lekarzowi mówiąc "podzielimy sie - laz ja, laz ty". Pośmialiśmy się wszyscy - dostaliśmy kilka wskazówek co do diety na szybsze pozbycie się guzika (o ile nadal gdzieś zalega), a pan doktor zamówił catering na kolejny dyżur :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. karolina.sachaj@gmail.com
      Facebook: https://www.facebook.com/karolina.sachaj

      Usuń
  43. Poszliśmy do ośrodka na szczepienie Nadia miała wtedy pół roku .Bardzo lubiła jak pokazywałam jej różne robaczki biedronki na hasło mucha pełne skupienie .Tak się złożyło że mamy w ośrodku pielęgniarkę o nazwisku Mucha .Trzymając ją na kolanku poproszono bym przytrzymała rączki .Podchodzi pielęgniarka oczywiście Nadia się wyrywa nie wiedziałam co zrobić by spokojnie siedziała no i nagle leci mucha ni z gruszki ni z pietruszki zaczęłam głośno mówić do Nadii że leci mucha patrz leci mucha !!! Nawet nie zapłakała tak szukając muchy a do mnie po chwili doszło że pielęgniarka to Mucha w duchu się śmiałam no tak mucha przyleciała ukuła a Nadusia nawet nie poczuła .Zdziwiona jak córcia przyjeła szczepionkę bez żadnej łezki zaczełam się tłumaczyć że tak reaguje na muchy.Idąc do domu śmiałam się całą drogę.
    dziuba309@neostrada.pl
    Małgorzata Śliwińska

    OdpowiedzUsuń
  44. my mieliśmy zabawną historię byłam z córka u lekarza ponieważ musiał ją zbadać przed szczepieniem pan doktor sprawdzał jej stawy a nagle Zuzia nasikała na doktora fartuch jakby była chłopczykiem poszło jak z fontanny miał wtedy ok 6 mascy :) rafaldurma@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  45. ewelina.cupryn@interia.pl
    Witam. Moja córeczka Nadia ma teraz 5 lat.Klinika pluszaków to jej ulubiona bajka, dzięki niej trochę mniej boi się wizyt u lekarza i każdego kto występuje w białym kitlu. Ostatnimi czasy mieliśmy u Nadi problemy z jedzeniem i postanowiliśmy iść przebadać krew. Gdy tylko pojawiliśmy się w naszej przychodni zdrowia mała od razu wpadła w panikę. ledwo co doczekała się swojej kolejki, cały czas powtarzała że do żadnych obcych nie pójdzie. Gdy kolejka doszła do nas siłą wprowadziliśmy ją z mężem do gabinetu. na siłę została pobrana krew a Nadia w niebogłosy krzyczała żeby "zostawcie mnie OBCY LUDZIE" . pielęgniarki zanosiły się od śmiechu. gdy wychodziliśmy córka dostała naklejki wzorowy pacjent (chociaż bez powodu:) ), delikatnie jej przypomniałam aby podziękowała za nie a ona na to: nie mam za co im dziękować!! Mało krzywdy mi zrobiły?!! Zachodząc się od śmiechu wyszłyśmy z gabinetu.

    pozdrawiamy:)

    OdpowiedzUsuń
  46. Mój mały ma obecnie 4 latka tez bardzo lubi dr Dośkei sam bawi się w lekarza i bada nas wszystkich w domku każe oddychać głeboko i bada każdą część ciała. Jak miał około 8 miesięcy to przy badaniu kontrolnym (po przeziębieniu) Pani doktor sprawdzała gardełko i przy wkładaniu patyczka do buzi mój mały wtedy Patryk zaczął się śmiać w niebo głosy ,a Pani dokrot powiedziała ,że nigdy nie widziała ,żeby dziecko się z tego śmiało. Później po szczepionkach było już gorzej tylko jak podjeżdzalismy pod nasz ośrodek zdrowia to juz był krzyk i płacz jak by ktos go ze skóry obdzierał. Ale już od jakiegos roku jak przychodzimy na wizyte bo mały nie może się doczekać i pilnuje drzwi żeby pójśc do Pani doktor ,ostatnio była dość długa kolejka i przyszło pare dzieciaków z jego grupy przedszkolnej ,a Patryś po swojej wizycie wychodzi z gabinetu i mówi : "Teraz Julka wchodzi" ,a wszyscy w poczekalni w śmiech bo Julka przyszła z mama prawie ostatnia ,ale dzięki temu Patryk przyśpieszył jej wizyte w przychodni. Inny incydent smieszny nastąpił również przy badaniu u Pani doktor , kiedy już został osłuchany ,gardełko zbadane a Patryk do Pani doktor :"jeszcze sisiorka"(mały problem ze stulejka).

    Karolina

    karolina1922@poczta.fm

    OdpowiedzUsuń
  47. Moja córcia ma 2,5 i dużo mówi a dodatkowo nie bardzo przepada za białymi fartuchami (może nie boi się ich panicznie ale nie lubi).
    Raz jak byliśmy u pediatry i kazał ściągnąć bluzeczkę małej żeby ją zbadać ,spojrzała na niego i mówi : "mamo źostaw to moja ,doktol jest źa duży" ale udało się i gdy zaczął ją badać stetoskopem ,który był zimny mówi "to jeśt zimne,wyjuźiuj(wyluzuj) daj mi klejki (naklejki)" . Natomiast gdy byliśmy u dentysty żeby sprawdzić czy wszystko ok , i pani dentystka pokazywała małej jak ma otworzyć buzię ta zaczęła krzyczeć : "mamo to potwól chce mnie uglyźć".

    OdpowiedzUsuń
  48. zapomniałam maila moni.tarnow7@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  49. Dzisiaj moja córeczka ma ponad dwa lata. Dzięki Doktorci i książeczce "Elmo u lekarza" z których to matka uczyniła bajki terapeutyczne, Helena przestała bać się wizyt w przychodni i szpitalu. Od progu gabinetu krzyczy - deń bobly, paje dotoze! Lobis mi badanie? Niestety, Hela jest "trouble makerem". Termin ten oznacza dziecko, które na pozór zdrowe i świetnie rozwinięte, wywija "numery". W ciągu dziewięciu miesięcy zaliczyłyśmy 4 hospitalizacje. Pierwsza miała miejsce w piątym miesiącu życia Heli. Rota. Kontaktowe dziecko, któremu uśmiech nie spełzał z twarzyczki w ciągu kilku dni zmieniło się nie do poznania. Brak sił, odwodnienie i wycieńczenie sprawiły, że malutka przestała reagować na cokolwiek. Przestała gaworzyć, chwytać zabawki, uśmiechać się. Leżała praktycznie bez ruchu. Nawet nie płakała. Któregoś dnia, kiedy sytuacja zaczęła się poprawiać, mała spojrzała na mnie i się uśmiechnęła. Proszę zrozumieć-prawie tydzień moja córeczka patrzyła nieobecnym , zamglonym wzrokiem, jakby nie widząc niczego. W tym momencie przypomniały mi się wszystkie "żarty" z których Helusia śmiała się w domu. Niewiele myśląc, zaczęłam udawać...orangutana. Wrzeszcząc :U-uuu-uu, drapałam się po głowie, skakałam i zamiatałam "łapami". Hela zaczęła śmiać się w głos, więc pajacowałam z większym zaangażowaniem, śmiejąc się z radości i płacząc na przemian- z ulgi. Do rozpuku śmiał się również mały Kubuś, który dzielił z nami pokój, a także... wszystkie dzieci z oddziału, bo w salach były przeszklone ściany. Maluchy z innych sal również zaczęły udawać małpiszony i zrobił się potężny hałas. Rodzice patrzyli na mnie z lekkim politowaniem. ale w obliczu radości Heleny, żaden dorosły "sztywniak" nie mógł popsuć mi zabawy. Kres naszej radości położyły pielęgniarki, które wyrwał z dyżurki odgłos dżungli. W pierwszej chwili nie wiedziały co się dzieję, takiego narobiłyśmy zamieszania! Dzisiaj nie pamiętam złych rzeczy z tamtej wizyty. Pamiętam tylko śmiech Heli i innych dzieciaków. Zrobienie z siebie pajaca było warte takiego wspomnienia:) zaneta.wlodkowska@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  50. Mój synuś Nataniel uwielbia bawić się w lekarza ,nie boi się wizyt kontrolnych czy nawet dentysty bo pierwsze raz poszedł ze mną i widział co dentysta robił.Natomiast jeśli chodzi o szczepienia to chyba nikt go nie złapie bo ucieka.Są dwie takie sytuacje,które utkwiły mi w pamięci :1.mąż był niestety w pracy gdy synek musiał iść ze mną na szczepienie siostry,nie mogłam go zostawić na korytarzu i musiał wejść ze mną (pewnie przez to boi się teraz szczepień)gdy pielęgniarka przygotowała strzykawki a synek je zobaczył to myślałąm że mi zemdleje,w momencie gdy zabrała się do wykonania szczepienia rozległ się niemiłosierny płacz córeczki,synek stojąc ze łzami w oczach spojrzał na pania i wypalił:"jest pani bardzo nie dobra,niegrzeczna,aż brak mi słów,nu nu nu (on tak mówi jak chce powiedzię cnie wolno) jeszcze jej palcem pogroził,nie dostaniesz dziś lizaka i zaczął całować siostrzyczkę (moment był słodki braterska miłość nie zna granic oraz przerażający gdy nagle dwoje dzieci płacze) a 2. gdy synek raz poszedł do lekarza gdy był chory pan doktor mówi:"powiedz aaaaaa,synek aaaaa, synek zamknął buzię i mówi do lekarza a teraz ty powiedz aaaaa,doktor niczym się nie zastanawiajac mówi aaaaa,a synek an to wiesz ale zęby to mógłbyć umyć i zainwestować w pastę bo ci jedzie ,myślałąm że się ze wsytdu spalę,na szczęście doktor zaczął się śmiać,nie am to jak dzień wcześniej synek oglądał shreka a tam takie hasło było tylko mały sobie lekko zmienił,szok ;) Gabriela Olszewska adriana_gabster@yahoo.com

    OdpowiedzUsuń
  51. Podczas nasze wizyty u lekarz moja córka wymyśliła sobie że tym razem to ona przeprowadzi sobie wywiad z Panem który to ostatnio sobie na to pozwolił. Więc gdy tylko weszłyśmy do gabinetu córka z wielkim uśmiechem siada na krzesełku i oświadcza Panu doktorowi że to ona dziś tu rządzi i ona jest od zadawania pytań lekarz w szoku ale z uśmiechem czekał na pytanie a córa od razu jaki ma Pan samochód skąd Pan jest czy ma Pan żonę i dzieci tych pytań miała jeszcze całkiem sporo ale zastopowana trochę przeze mnie zdążyła na sam koniec zapytać Pana doktorka czy chce naklejkę ?? Pan odpowiedział że tak a mała patrzymy sięga do bluzy ( w domu zapakowała wiedząc gdzie idzie ) i wyciąga dwie naklejki jedną malutką a drugą całkiem sporą mając je w rękach przygląda się im i mówi proszę zasłużył Pan na tą malutką bo mama nam przerwała moją pracę a teraz niech Pan robi co musi i też mi da naklejkę będzie handel wymienny... Lekarz po paru minutkach zaczął pracować... Mały cwaniaczek miał wtedy 4,5 lat , Lekarz wytrwały i jak najbardziej sympatyczny wszyscy mieliśmy prawdziwy ubaw.... Ania to mała gaduła która bardzo lubi Klinikę dla Pluszaków... karolinast2103@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  52. Mój bąbel kochany ma roczek, jak miał 8 miesięcy trafił do szpitala na nieżyt żołądkowo-jelitowy i tam wystraszył się lekarzy, kłucia a co najbardziej go przeraża teraz to biały fartuch. W dzień sylwestrowy udaliśmy się do okulisty, bo mały miał zaczerwienione oko oczywiście przyjęli nas poza kolejnością. Po wejściu do gabinetu mały dostał szału zaczął krzyczeć, płakać i nie pozwolił się dotknąć. Lekarz chcąc załagodzić sytuację dał mu naklejkę dzielny pacjent a mój mały wziął i rzucił ją w tego okulistę. Trochę głupio mi było, ale lekarz rozumiał że jest mały i przestraszony. Taki zestaw pomógłby mu wrócić do normalności czyli do chodzenia z uśmiechem do gabinetu. Magdalena Supeł na Fb - saratop@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  53. oj nasza Pani doktor to miała .......... David jak miał 2-3 latak nie chciał chodzić do lekarza , krzyczał darł się tupał nogami za zadne skarby nie chciał wejść do pokoju lekarskiego. a teraz biegnie . i doktor Dośke oglada codziennie . Bożena

    OdpowiedzUsuń
  54. Nasz sąsiad jest pediatrą dziecięcym. Córeczka (4 latka) go uwielbia - często przychodzi do nas w odwiedziny. Pewnego dnia przyniósł Oli mały zestaw biżuterii - spineczki, naszyjnik i pierśionek. Ola ubustwia biżuterię,więc zakładała podarunek niemal codziennie - a zwłaszcza do wyjścia. Pewnego dnia wybraliśmy się z Olą i jej braciszkiem do lekarza na szczepienie. Znajomy zbadał synka, a córeczka przyglądała się temu z zaciekawieniem. Kiedy przyszła pielęgniarka, która miała dać zastrzyk, zwróciła uwagę na Olę.
    - Jaka piękna dziewczynka! A jaką ma śliczną biżuterię!
    - To pierścionek - odparła z dumą Ola
    - A kto ci kupił taki ładny pierśionek?
    - Mój narzeczony - pan doktor - powiedziała,a my już płakaliśmy ze śmiechu.

    Panowie uważajcie :-D

    gold_butterfly@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  55. Kiedy Julia była u doktora,
    a wtedy była chora,
    Pan doktor ją badał i słuchał,
    słuchawkami obstukał,
    Nagle z ust jej się wyrwało : "Nie, tato, nie tato!"
    Pan doktor dziwnie spłoszony patrzy na Julkę zarumieniony,
    Mała oczkami przewraca i mówi "Tataa"
    Ja się uśmiecham i mówię, nie kotku tata jest w domku.
    Pan doktor receptę wypisał ciekawe co o nas pomyślał?

    marysia.zz@o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  56. skorpionekk1@wp.pl

    Oj wizyty u lekarza to u nas częste i nie raz mieliśmy śmieszną sytuację

    Moja Marysia ma prawie 3 lata i bardzo dużo mówi.
    u naszej pani pediatry jest bardzo dużo zabawek i misiów
    Co wizytę Marysia bawi się a to misiem a to samochodzikiem
    pewnego razu uparła się że ona chce tego misia do domu zabrać!
    Tłumaczę proszę nie możemy zabrać misia bo inne dzieci jak przyjdą też będą chciały się bawić a jak zabierzesz to nie będą miały czym się bawić! Po czym Marysia wstała z podłogi wzięła swój plecak otworzyła zamek i wyciąga innego mniejszego misia obeszła mnie i podchodzi do pani doktor i z uśmiechem i mówi to co może zrobimy małą wymiankę?
    Rozbroiła mnie i Panią doktor!
    Nasza Pediatra przystała na tą wymiankę i tak Marysia stała sie posiadaczką Misia którego nazwała Choruszkiem.
    Po powrocie do domu wyprałam Misia który jest z nami do dziś!
    Ale teraz idąc do lekarza sprawdzam czy w plecaku nie ma jakiegoś znów misia na wymiankę!


    OdpowiedzUsuń
  57. Przychodnia pełna ludzi. Czekałyśmy żeby wejść do gabinetu. Alicja rysowała a mnie "coś" ścisnęło w żołądku i pędem musiałam do ubikacji. Kazałam jej grzecznie czekać, aż przyjdę. Niestety gdy wróciłam jej nie było a wszyscy dziwnie się do mnie uśmiechali. Alicja, gdy poprzedni pacjent wyszedł z gabinetu, postanowiła sama wejść bo za długo nie wracałam. A wchodząc do gabinetu poinformowała wszystkich (lekarza również), że "mama ma slaczkę więc idę siama co by kolejka nie minła". Od tamtej pory nie korzystam z toalet w miejscu publicznym bo już się boje co ona ludziom naopowiada ;)


    msk84@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
  58. Wioleta Szendzielorz
    fiollla@interia.pl


    Nasza zabawna historyjka przytrafiła się podczas wizyty u pediatry. Zuzinka pozwoliła się zbadać,weszła na wagę,pokazała uszka. Na koniec pani doktor zapytała Zuzię ile ma ząbków,córeczka powiedziała dużo i otwarła buzię. Po wszystkim córcia złapała babcię,zaczęła wkładać jej paluszki do buzi i zawołała: " Babciu,babciu pokaż tej pani twoje sztuczne zęby".
    Wszyscy zaczęli się śmiać,było bardzo wesoło:)

    OdpowiedzUsuń
  59. Dziś na wizycie u Pani Doktor, Ala ochuchała stetoskop, żeby nie był zimny. Zanim weszłyśmy do gabinetu, zaczepiła panią z recepcji i zapytała jak się nazywa, potem się przedstawiła i powiedziała, że miło ją poznać :) Ala ma 3,5 roczku. A moja najśmieszniejsza przygoda u lekarza to taka, jak Pani Doktor pytała mnie o nazwisko 5 razy. Miałam wtedy panieńskie nazwisko - Wtorek- a był właśnie wtorek. Mina Pani Doktor, gdy zrozumiała o co chodzi - bezcenna :)

    Karolina Firaś

    OdpowiedzUsuń
  60. zapomniałam podać adres
    karolina.wtorek@op.pl
    Karolina Firaś

    OdpowiedzUsuń
  61. Mój 4letni synek ostatnio chorował musieliśmy z związku z tym wykonać usg .Bardzo sympatyczny pan doktor przystąpił do badania nałożył mu na badane miejsce żel do usg a mój syn w krzyk ,"parzy mnie to".Pan doktor uspokaja go ze to niemożliwe.Mój syn na to."Czy pan nie rozumie ze ją tego dłużej nie wytrzymam,ją tego nie zniose".Oboje go uspokajamy a mój syn wrzeszczy "przestan "złapał się za brzuszek i dalej mówi"od tego badania już mnie serce rozbolalo"My oboje w śmiech.Pan dr.bardzo szybko się uporał z badaniem.Wyszliśmy z gabinetu rozgladam się a wszyscy czekający w kolejce próbują powstrzymać się od śmiechu .sysunia3691@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  62. Ostatnio odwiedzamy często chirurga z powodu stulejki u synka.Na pierwszej wizycie dostaliśmy polecenie odsuwania napletka, niestety to nie pomogło i na kolejnej wizycie lekarz musiał to zrobić sam. Najpierw wytłumaczyłam synkowi co pan doktor będzie robił, na czym zabieg będzie polegał i że pan doktor nie zrobi nic bez powiadomienia jego. Niestety zabieg okazał się bolesny, pan doktor nakazał w domu po każdej kapieli odsuwać napletek, na co synek pyta się mnie w gabinecie, mamusiu a panu doktorowi też tak odciągałaś jak mi ?? Heh najpierw mnie to wmurowało a potem parskneliśmy z lekarzem śmiechem... Dzieci są rozbrajająco szczere.
    Pozdrawiam Edyta
    elucka@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  63. moja Zosia ma dopeiro 2 latka i 4 m-ce na szczeście nie choruje wiec wizyt u lekarza niewiele (odpukać) jednak w styczniu przeszła ospę i po 10 dniach szłyśmy na wizytę kontrolną zaraz po wejściu do gabinetu swierdziła "juź wszystko w porządku , nie trzeba badac" pediatra tylko się uśmiechnęła wykonała badanie kontrolne i Zosia wyszła z gabinrtu z medalem dzielnej pacjentki :)

    agnezee80@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  64. Milenka u pani doktor jest zawsze dzielna. Kiedy jednak byliśmy na szczepieniu w 18 msc, na widok pielęgniarki wpadła w lekką... hm, konsternację. Przy pierwszym ukłuciu troszkę popiskiwała, przy drugim pani pielęgniarka delikatnie do niej przemawiała "Nie bój się, zrobimy to szybko i będzie raz dwa po wszystkim" po czym delikatnie wbiła igłę. Na to nasza kochana Milenka pac! łapką i wbiła tłoczek do końca. Mina pielęgniarki bezcenna, a Milenka na to poważnie: "juz :) asia.szaranska@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  65. Piotrek (4l.) lubi odwiedziny u swojej pani doktor, jakoś tak nie mieliśmy nigdy problemu z wizytami, nawet jeśli chodzi o szczepienia. Ostatnio jednak rozmawialiśmy na temat wizyty u ortodonty, bo ma krzywy zgryz i trzeba zacząć działać. Piotrek posłuchał, pomyślał i mówi do męża: "A wiesz tatusiu, muszę iść do pani doktor, bo mam paradontozę, w reklamie mówili, że się wtedy zęby przewracają, tak jak drzewa, bo mają stare korzenie, wiesz? " :) Dośkę uwielbiamy i "męczymy namiętnie" nawet powtórki ;)
    bedaj(małpa).o2.pl

    OdpowiedzUsuń
  66. Test ciążowy -> są -> upragnione dwie kreseczki!!!:) USG -> wyznaczono termin na 1.listopada. To ci dopiero zgrywus - pomyślałam - narodzić się w Święto Zmarłych:) Na szczęście poczekała kilka dniu później, za to rodziła się kilkanaście godzin wykańczając mnie doszczętnie:) Wreszcie upragnione małe ciałko w moich ramionach. Cud! Mały, pachnący, ryczący cud:)) Następnego dnia niczym matka-zwierzę oglądałam każdy kawałeczek tego nowego człowieczka, tego wspaniałego ciałka. Każdy zakątek, każdy paluszek i co??? Mała Ewunia urodziła się z palcozrostem!!! To dopiero niespodzianka! Taka była wyjątkowa już od samego początku:))). Na wizycie lekarskiej na oddziale poporodowym zaniepokojona pokazuję "to coś" pani doktor. W pokoju zrobiła się cisza, bo pełno studentów dokoła... a zaraz potem fala opowieści i śmiechów. Jak się okazało takie "paluszkowe cudo" miała również: badająca nas pani doktor, dwie studentki medycyny, siostra innej mamy z naszego pokoju, mąż jej koleżanki, itp. itd. Było wesoło a ja już wtedy zaakceptowałam i pokochałam "inne" paluszki mojej nowo narodzonej córeńki:)))
    Paluszki możecie zobaczyć tutaj:) http://salit.pl/allegro/cykoria22/IMG_5166.JPG
    sylwia_dengusiak@interia.pl

    OdpowiedzUsuń
  67. Zosia - mały bzik, lat 3. Lekarka Zosi - pani Basia to drobna brunetka, zawsze dobrze się prezentująca. Bardzo ją lubimy, jest kontaktowa i ma różne zabawne pomysły.
    1) Zosia chora, zakasłana, gile po brodę, wchodzimy do gabinetu, a pani doktor przefarbowana na srebrny blond.
    P.d: Zosiu, jak się czujesz? Opowiedz, co cię boli?
    Z.: Czuję się świetnie, ale pani tak jakoś staro dziś wygląda (!? kolor włosów :) )
    -------------------------------------
    2) Zosia oczywiście znów chora, nie chce dać się zbadać, biega, włazi pod stół.
    p.d.: Choć Zosiu, dam ci tu taką śliczną koronę, proszę nałóż ją, a ja ci zrobię zdjęcie. Lekarz wyciąga telefon i pstryka kilka fotek.
    Zosia po badaniu stoi i nie wychodzi, a zapytana, na co czeka, odpowiada:
    Z: No przecież jestem teraz Królową Polski i czekam, aż pani prześle zdjęcia do komputera (?!)
    _________________
    Zima, w poczekalni czekamy na swoją kolej. Wchodzi mama z małym pacjentem, zdejmuje mu spodnie, a pod spodem rajstopy. Moja córka na cały głos:
    A widzisz mamo, u chłopczyka to cholerstwo dało się założyć (?!)

    -------------------------------------------

    U dentysty - wizyta kontrolna, Zosia siedzi dzielnie na fotelu, wcześniej pomagała przy rejestracji i ucięła sobie pogaduszki z panią rejestratorką Anią.
    P. dentystka: Myjesz Zosiu zęby? Dbasz o nie? Jesz owoce i warzywa?
    Z.: Tak jem i myję, ale pani Ania chyba nie, bo ma strasznie brudne zęby (?!).
    ---------------------------------------------

    Zosia na bilansie staje na wadze i wciąż dopytuje się pani, czy na pewno ta waga dobrze waży i nie jest zepsuta?
    Pielęgniarka się dziwi tym zainteresowaniem i zapewnia, że urządzenie na pewno działa.
    Zosia do mnie: Widzisz mamo, to taką wagę musimy kupić do domu, będziesz się wreszcie mogła spokojnie zważyć.
    Dodam, że w domu mówię, że nie wiem ile ważę, bo jak staję na wagę, to one się psują. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale się uśmiałam! Bystra mała! Jak to jednak trzeba uważać, co się w domu mówi ! :D

      Usuń
  68. szczerze powiedziawszy to nie mamy żadnej smiesznej historyjki związanej z wizytą u lekarza. A wręcz przeciwnie kazda wizyta okrojona jest płaczem od samych drzwi do gabinetu jak tylko zobaczy doktorke. Fajnie byłoby wygrac taki zestawik zeby mała (2 latka skonczy 15 lutego) przyzwyczaiła sie że lekarz to nic złego. Badałaby sama lale i zrozumiałaby że to nic strasznego. annakonieczna6@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  69. Z 2letnia córka jestesmy u naszej Pani doktor i czekamy na reccepte a mala pokazuje mi na polke i pyta mnie: mamo co jest w tamtym pudeleczku? Mówię jej że nie wiem,ale pewnie różne ulotki, na to corka mowi: nie tam sa przecież naklejki!
    Pani doktor odwraca sie w stronę szafki i mówi że tak tam sa naklejki. I tym sposobem Malwina wyciagnela z gabinnetu kilka sztuk.
    aga.uscimiak@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  70. Moja córka Weronika w wieku 3 lat musiała udać się do laryngologa .Przeżycie traumatyczne.Ale cóż jak trzeba to trzeba.Nie obyło się też bez chwili śmiechu chociaż panu dr.nie było tak wesoło.Ja trzymalam córkę na kolanach a maz pomagał mi ją trzymać .Pan dr.poprosił żeby trzymać ją za czoło i ręce nic nie wspomniał o nóżkach no i stało się tak silnie corcia wierzgnela nogą ze nie tylko kopnela w krzeselko pana dr.które pojechało do tylu ale panu dr. też się zarobiło prosto w przyrodzenie.Aż biedny zakwiczal z bólu a córka na to ze ją też bolało.Nie mogliśmy z mężem powstrzymać się od śmiechu ale też było nam głupio i przeprosilismy.sysunia3691@wp.pl

    OdpowiedzUsuń
  71. Z tego wszystkiego kochane nie podziękowałam Wam za super nagrodę! Nie wiem jak to się stało...i aż mi wstyd.Dziękuję Wam bardzo za uznanie naszej historii za dość ciekawą,by wygrać tak cudowną nagrodę.Moja córka przebadała już wszystkie lale wzdłuż i wszerz;)pozdrawiam Was serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

UWAGA!!!
Komentarz nic nie kosztuje :P Skusisz się?? :)