Muffinki z marchewką

O cieście marchewkowym słyszałam już wiele, wiele razy. I za każdym razem oczywiście same dobre rzeczy. Nigdy jednak jakoś nie miałam odwagi, by go spróbować. Lubię marchewkę, ale zupełnie nie kojarzyła mi się ona ze słodkimi przysmakami. Postanowiłam jednak spróbować. 


I tak powstały nasze marchewkowe muffinki :)

Martyna Wojciechowska dla dzieci

Martyny Wojciechowskiej na pewno nie muszę Wam przedstawiać. Ta słynna dziennikarka i podróżniczka w jednym jest znana chyba każdemu kto tylko interesuje się tym wszystkim co dzieje się gdzieś dalej niż na jego własnym podwórku. Ja swego czasu z wypiekami na twarzy czytałam wszystkie jej książki "Kobieta na krańcu świata". Z przyjemnością także oglądałam jej relacje z podróży, choć przyznam szczerze - książki podobały mi się dużo bardziej. Uwielbiam tą kobietę za jej optymizm i pogodę ducha. Za to, że jest po prostu zwykłą, sympatyczną osobą. Choć podczytywałam także inne książki podróżnicze - jej podobały mi się zawsze najbardziej.


Dlatego jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona, że od pewnego czasu na rynku poza książkami dla dorosłych jej autorstwa, pojawiły się także publikacje dla dzieciaków! My mamy wszystkie!
Są cuuuudowne!

Urocze bałwanki

Od dawna miałam ochotę na wykonanie takich bałwanków. Ale jak dotąd jakoś nie było okazji, żeby się za to zabrać. Wiedziałam, że pomysł na nie jest super, a wykonanie tak banalnie proste, że moja starsza córka zrobi takiego cudaka bez najmniejszego kłopotu sama, ale i tak jakoś tak nam się zeszło. W końcu któregoś dnia Ala przyniosła ze szkoły informację o konkursie szkolnym. Trzeba było na niego wykonać właśnie bałwanka. Podsunęłam jej zatem ten pomysł. I krótko potem moje dziecko przystąpiło do działania :)


Zobaczcie jak sobie poradziła.

12 miesięcy razem - nowa edycja czas start!

Przez cały ubiegły rok starałyśmy się wytrwać w naszym noworocznym postanowieniu i raz w miesiącu zabierałyśmy nasze dzieciaki w plener by zrobić im fajną wspólną sesję zdjęciową. Nie raz namawiałyśmy Was, żebyście do nas dołączyli. Żebyście także spróbowali stworzyć swoim dzieciaczkom lub nawet całej rodzinie taką fajną pamiątkę. Ale jak dotąd, nawet jeśli podjęliście się tego wyzwania - niestety nikt nie podzielił się z nami swoimi zdjęciami. Nikt oficjalnie nie dołączył do projektu


A szkoda, bo według nas to cudowna sprawa. I choć nie zawsze jest łatwo, nie zawsze wszystko idzie po naszej myśli - efekt końcowy jest warty tych działań. Mamy teraz w domu cudowne kalendarze, które przez calutki, okrągły rok będą cieszyć nasze oczy i mobilizować do działania, by kolejny był równie wspaniały. Tak kochani, nie pomyliłyśmy się. Mimo braku zainteresowania z Waszej strony - zamierzamy kontynuować nasz projekt. Wyzwanie 12 miesięcy razem motywuje nas do działania, nakręca do tego, by zebrać się w sobie i stworzyć coś nowego. Gdyby nie ono w okresie jesienno zimowym trudno byłoby nas namówić na jakieś zdjęcia. A tak? Działamy przez okrąglutki rok i bardzo jesteśmy z tego zadowolone. A ciekawi jesteście jak wyszły nasze kalendarze na 2017 rok? 

Wilki i owce

Już  od dawna w naszym domu królują gry planszowe. Wszyscy bez wyjątku mamy na ich punkcie bzika. Nawet nie chcecie wiedzieć jaką kolekcję już zebraliśmy. Ale powiem Wam tylko, że mam na prawdę nie lada kłopot by to wszystko pochować. Choć czasem zastanawiam się po co to robię. I tak na miejscu są one najrzadziej. Zazwyczaj cały stos pudełek stoi w pokoju obok ławy, bo właśnie urządzamy sobie kolejny wieczór gier. Jest wtedy głośno i wesoło. Uwielbiam tak spędzać czas z najbliższymi :)


Dziś zatem pokażę Wam kolejną grę, która bardzo szybko pobiła serducha nas wszystkich i stale po nią sięgamy. 

Placuszki z jogurtem naturalnym i jabłkami

Zauważyłam, że większość nowości kulinarnych jakie zdarza mi się robić w mojej kuchni to różnego rodzaju placuszki ;) Zarówno ja jak i Nikodem jesteśmy plackożerni i po prostu nie mogę się powstrzymać przez ciągłym próbowaniem czegoś nowego! Może i te wszystkie przepisy nie różnią się zbytnio od siebie, w końcu to placki, a wiadomo, że do nich potrzebna jest mąka, jajka itd. Ale mi i tak sprawia radochę kiedy przepis jest choć odrobinę inny niż poprzednie ;)
Ten, który dzisiaj Wam przedstawię jak zwykle jest wzięty z internetu, wybaczcie jednak, bo nie mam źródła. Robiłam go już dawno temu, a ja zapisuje sobie wszystko na karteczkach, a jak po spróbowaniu przypadnie mi do gustu przepisuje do zeszytu ;)


A oto przepis:

12 miesięcy razem - GRUDZIEŃ 2016

Aż trudno w to uwierzyć, ale właśnie mija rok odkąd ruszyłyśmy z projektem


Trzeba przyznać, że to było spore wyzwanie. Czasami pogoda nas nie rozpieszczała, innym razem brakowało nam czasu lub akurat nasze dzieciaczki miały gorsze dni. I choć wydawałoby się, że te 30 dni w miesiącu to całe mnóstwo czasu, to powiemy Wam szczerze, że wcale tak nie jest! Miesiąc ledwo się zaczyna, za chwilkę już się kończy. Tak więc wykonanie fajnej miesięcznej sesji w plenerze nie należy do najłatwiejszych zadań. Ale i tak jakoś się udało!