"Już gram" czyli seria pierwszych gier dla maluchów :)

Mój Dominik ma lekko ponad dwa latka, jest jeszcze małym bączkiem, który nie potrafi zagrać jeszcze w żadną grę. Myślałam, że narazie musimy zadowolić się jedynie kilkuelementowymi puzzlami. Wiecie co? Myliłam się! Przyznam, że nawet nie przyszło mi przez myśl, że może istnieć dla niego cała seria gier! Okazało się, że Granna ma w swojej ofercie coś idealnego dla takich maluszków jak mój młodszy synek :)



Zosia i jej ZOO

Uwielbiam gry planszowe. Mamy ich w domu naprawdę bardzo dużo i... stale dochodzą nowe. Bo wszyscy lubimy po nie sięgać, gdy tylko w nasze progi wkracza nuda. Nasze córki mają wtedy ubaw,  a my wracamy do czasów naszego dzieciństwa. Jest wesoło i głośno. A poza tym wszyscy jesteśmy wtedy razem. Wszystkim humor dopisuje i tak powinno być zawsze. Tak więc gry planszowe zawsze będą mi przypominać najlepiej spędzony czas z bliskimi. Zarówno ten gdy sama byłam malutka, bo z moimi rodzicami też nie raz grywaliśmy w różne planszówki, jak i ten z moimi kochanymi brzdącami. To zdecydowanie jeden z najlepszych wynalazków wszech czasów :)


Dziś pokażę Wam więc grę, w którą zawsze gramy wspólnie. To jedna z tych zabawek, które się nie nudzą i pasują każdemu. Zarówno moje trzylatce jak i jej babci. Jesteście ciekawi? Zapraszam :)

Fabryka robotów

W naszym domu bardzo lubimy rodzinne gry. Takie wspólne spędzanie czasu, zabawa, śmiech, przekomarzanie się i śmieszna rywalizacja - to jest własnie to! Niestety tata chłopców w tygodniu pracuje od rana do wieczora więc na takie rodzinne chwile możemy sobie pozwolić wyłącznie w weekendy i też niestety nie zawsze, bo i wtedy często jest coś do zrobienia i załatwienia. A od kiedy nasz młodszy syn stał się mobilny to już w ogóle możliwość wspólnej gry istnieje wyłącznie wtedy kiedy on ma popołudniową drzemkę...

Dlatego też ostatnimi czasy wspólnie gramy bardzo rzadko, częściej zdarza się rozegrać jakąś partyjkę wyłącznie mi i Nikodemowi. Dlatego też mimo tego ograniczonego czasu na wspólną zabawę nadal rozglądamy się za coraz to nowymi grami dla całej rodziny. W końcu młodszy niedługo zamiast przeszkadzać przy grze z pewnością dołączy do nas ;)


I takim oto wstępem dochodzę do sedna sprawy czyli do fajnej gry, którą dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować :)

Super Farmer & Borsuk

Mamy w domu bardzo wiele gier planszowych. Ostatnimi czasy gramy w nie coraz rzadziej, bo wiadomo jak to jest... Obowiązki domowe, szkoła Nikodema, odrabianie lekcji, tata chłopców pracuje od rana do wieczora więc wspólne rodzinne granie pozostaje nam jedynie w weekendy. Na dodatek grać możemy tylko w czasie kiedy Dominik ma drzemkę, a nie zawsze zgrywa się to z tym kiedy ja mam czas... Także nie jest wcale tak łatwo usiąść i po prostu pograć kiedy tylko by się chciało. Ale wiecie co? Jest pewna gra, która ostatnio bardzo nas zafascynowała i dla której robimy czasem wyjątki. Potrafimy odłożyć to co mamy do zrobienia na "za chwilę" i rozegrać szybką partyjkę ;)


Jesteście ciekawi co ma nam do zaoferowania Super Farmer firmy Granna ;) ?
Już Wam opowiadam.

Pajęczyca 🕷

W naszym domu gier planszowych znajdziecie pod dostatkiem. Lubimy się tak pobawić całą rodziną. Jednak gry nie kończą się na planszówkach. Młodszym dzieciom z całą pewnością bardziej spodobają się gry zręcznościowe, nie za trudne, kolorowe, wesołe i ... głośne oczywiście ;) 
I właśnie jedną z takich gier chciałabym Wam dzisiaj zaprezentować.


Jakiś czas temu w naszym domu zamieszkała pajęczyca! Wydawać by się mogło, że to strasznie dziwne ponieważ okropnie boję się pająków. Skusiłam się jednak na tą ogromną fioletową pajęczyce ponieważ w tym czerwonym kapelusiku i bucikach wydawała mi się naprawdę sympatyczna ;)

Grzybobranie

Macie jakieś sprawdzone sposoby na nudę? U nas jest kilka takich zajęć, na które moje dziewczyny mają zawsze ochotę. Po pierwsze, w każdej wolnej chwili rysujemy i malujemy. Po drugie, Ala i Natalka stale układają puzzle i budują z klocków. A gdy tylko jesteśmy w komplecie - chwytamy po gry planszowe. Nie raz organizowaliśmy sobie wspólne wieczorne maratony gier. To naprawdę rewelacyjna zabawa. Nic zatem dziwnego, że wciąż nam takich zabawek mało. Z przyjemnością zatem przygarniamy kolejne.


Ostatnim takim nabytkiem w naszym domu jest gra Grzybobranie. Ale nie w wersji tradycyjnej. My podczas zabawy spacerujemy po... zaczarowanym lesie!

Wilki i owce

Już  od dawna w naszym domu królują gry planszowe. Wszyscy bez wyjątku mamy na ich punkcie bzika. Nawet nie chcecie wiedzieć jaką kolekcję już zebraliśmy. Ale powiem Wam tylko, że mam na prawdę nie lada kłopot by to wszystko pochować. Choć czasem zastanawiam się po co to robię. I tak na miejscu są one najrzadziej. Zazwyczaj cały stos pudełek stoi w pokoju obok ławy, bo właśnie urządzamy sobie kolejny wieczór gier. Jest wtedy głośno i wesoło. Uwielbiam tak spędzać czas z najbliższymi :)


Dziś zatem pokażę Wam kolejną grę, która bardzo szybko pobiła serducha nas wszystkich i stale po nią sięgamy. 

Gry Lotto

U nas przedświąteczna gorączka już się skończyła. Ale trzeba przyznać, że trochę się napociłyśmy, żeby znaleźć dla naszych brzdąców te wyjątkowe podarunki. I choć wydawałoby się, że to jeszcze dzieci, więc wszystko się nadaje na prezent i na pewno ze wszystkiego się ucieszą, i tak miałyśmy nie lada kłopot. Półki w sklepach aż uginają się od różnych cudów, my jednak staramy się dobierać podarunki z głową. Tak, by nie było mega zachwytu na... 5 minut. By zabawa ta trwała znacznie dłużej, długo po świętach.


W przypadku starszaków najlepiej sprawdzają się puzzle i gry planszowe. A co kupić tym młodszym dzieciaczkom? Puzzli mają już tyle, że... z pewnością pod choinką też jakaś paczuszka tego typu się znajdzie ;) Mamy bzika na ich punkcie. A jakie gry kupić takim małym brzdącom?

Podwodne królestwo

Zazwyczaj, gdy jesteśmy w komplecie (czytaj - tata nie jest w pracy, a mama nie ma chwilowo nic do roboty) uwielbiamy grać w gry planszowe. Dotąd to zadanie było nieco utrudnione, bo Natalka nie potrafiła jeszcze bawić się w ten sposób, za to była doskonała w przeszkadzaniu nam podczas zabawy. Teraz jednak bez kłopotu liczy do 6 (a nawet do 20!) i potrafi nawet dość długo usiedzieć w miejscu, więc gramy w czwóreczkę gdy tylko mamy ku temu okazję. A ponieważ w naszym domu gier planszowych nie brakuje - nie pozostaje nam nic innego jak tylko wybrać odpowiednie pudełeczko i do dzieła! Miałam okazję pokazać Wam już kilka fajnych gier. Dziś pokażę Wam następną :)


Ta zabawka przeznaczona jest chyba głównie dla dziewczynek. No, chyba, że jest wśród nas chłopiec, który poza potworami, brzydalami oraz wszelkiego rodzaju pojazdami lubi... syreny. No i powinien jeszcze lubić błyskotki. Bo właśnie to wszystko znajdziemy w tej oto grze.

Tajemnice fotografii

Coraz częściej zastanawia mnie, czy przypadkiem tej mój bzik na punkcie fotografii nie jest jakąś chorobą. Czy to normalne, że prawie nigdy nie rozstaje się z aparatem? Że moja własna domowa biblioteczka aż pęka w szwach od różnego rodzaju książek o tej właśnie tematyce? I wiecie co? Mnie wciąż mało... Mam przypinki dotyczące fotografii, kubek w kształcie obiektywu, notes fotograficzny, kilka starych modeli aparatów fotograficznych, a nawet małego zabawkowego bohomaza w kształcie krokodyla z aparatem foto zawieszonym na szyi... No i jak, powinnam wybrać się na spotkanie anonimowych fotografoholików? ;)


A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że ta moja mania fotografowania udziela się też innym. Mój mąż co prawda jest odporny na tego typu zabawy, bo jak sam twierdzi "nie idzie mu to zupełnie" - i wierzcie mi, nie ma w tym ani odrobiny przesady ;) Za to moja starsza córka ostatnio połknęła bakcyla. Oj spodobało jej się bieganie z aparatem jak nic! 

Memory dla chłopca i dziewczynki

Chyba każde dziecko lubi memory. Pewnie dlatego, że te małe cwaniaki mają świetną pamięć i zazwyczaj wszystkich ogrywają. Tak przynajmniej jest w przypadku naszych dzieciaczków. Zawsze są górą. Nie mam mowy, byśmy z nimi wygrały. A ponieważ w memory można grać w kilka osób, to taka zabawa świetnie nadaje się jako gra rodzinna. Fajnie można przy niej spędzić czas. Wszyscy razem :) My mamy w domu już kilka wersji tej gry. I jakoś nam to nie przeszkadza, by mieć kolejną. Tym bardziej, że taka odmiana jest całkiem fajna. A gdy jeszcze owo nowe memory jest tak atrakcyjne jak nasze? Hm... nikt by się nie oparł takiej pokusie. Jesteśmy tego pewne!


I tak do naszych domów zawitały kolejne komplety tych kolorowych kartoników. Alicja jako miłośniczka zwierzaków otrzymała wersję ze zwierzaczkami. A Nikodem, nasz mały mężczyzna - z pojazdami! Chcecie zobaczyć cóż to za cudeńka? Już Wam pokazujemy!

Memory na 3 sposoby :)

Znacie Kapitana Naukę? Jestem pewna, że znacie i lubicie go równie mocno jak my ;)
A jeśli nie znacie to dzisiaj nadeszła pora, aby to zmienić!
"Kapitan Nauka" to edukacyjna seria, w której w skład wchodzą różne karty, zagadki, gry, łamigłówki, quizy, a nawet aplikacje :)
I właśnie dzisiaj chciałabym pokazać Wam jedną z nowości Kapitana Nauki, a mianowicie są to dwa cudne MEMORY


Wydawnictwo Edgard jest wydawnictwem specjalizującym się w pomocach do nauki przeróżnych języków obcych, ale w ich ofercie jest także całe mnóstwo publikacji dla dzieci. Wybór jest bardzo duży ponieważ znajdziemy tam coś zarówno dla maluszków jak i dla starszaków, coś do nauki pierwszych słów, do nauki pisania i liczenia, jak i do nauki języków. Zagadki, quizy, różne karty - wszystko super! Skąd ta pewność? Ponieważ mamy już wiele tego typu pomocy edukacyjnych dla naszych dzieciaków. Na przykład karty obrazkowe, o których pisała Ania ;)

Zabawka 2 w 1 - puzzle i zegarek ;)

Nie wiem czy już kiedyś pisałam coś o tym, ale uwielbiam drewniane zabawki. Mamy w domu całkiem pokaźną kolekcję gier, klocków i innych drewnianych pierdółek, które sprawdzają się zawsze doskonale. Dziewczyny świetnie się nimi bawią, robią z nimi co tylko dusza zapragnie i... nie mam kłopotu z tym, że po kilku mniej ostrożnych ruchach zabawki te rozsypią się w drobny mak.


Cieszę się zatem, gdy kolejna trafia do naszego domu. Ciekawa, fajna, mądra, bardzo kolorowa i co najważniejsze - niezwykle trwała zabawka, która bez kłopotu posłuży bardzo długo moim pannom,a może nawet i innym dzieciaczkom w przyszłości. I dziś właśnie o takiej zabawce będę Wam opowiadać. Tą otrzymałyśmy od
 Za co pięknie dziękujemy :) 

Mądry zamek

Dziś pora na zabawkę, która oczarowała całą naszą rodzinkę. Gra, po którą każdy domownik sięga z ogromną przyjemnością bez żadnej zachęty i chętnie bawi się nią nawet zupełnie samemu.
Bez względu na wiek i płeć. Bez względu na zainteresowania. 
Nie możliwe?
A jednak!

Sama byłam zdziwiona, kiedy nachodziła mnie chętka na tą zabawkę, gdy moja młodsza pociecha smacznie spała, a starsza właśnie była w szkole. Myślałam, że jestem jakaś dziwna sięgając ot tak po zabawkę mojego dziecka. Ale gdy pewnego dnia przyłapałam dokładnie na tym samym mojego męża, a po kilku dniach również moją mamę - zrozumiałam, że żaden ze mnie wyjątek! Ta gra po prostu przyciąga jak magnes!

Nie będę Was zatem dłużej trzymać w niepoprawności i pokażę cóż to za cudeńko trafiło do naszego domu. Jest to gra firmy


o nazwie "Mądry zamek"

Łap psiaka!

Ostatnio pisałam Wam o grze, którą postanowiłyśmy przetestować z moją Natalką. 
Idąc więc za ciosem postanowiłam napisać również o tej, którą otrzymała Alicja. 
Ta także pochodzi od


a nosi tytuł 
"Łap psiaka!"

Ala, wielka miłośniczka piesków wszelkiej maści, jak i innych zwierzaków, już po przeczytaniu nazwy swojego nowego nabytku była zachwycona! 

A co było potem? 

Przeciwieństwa - nietypowa recenzja po nietypowych testach ;)

Gdyby ktoś kiedyś powiedział mi, że mój roczny bąbel może zainteresować się czymś innym poza klockami, lalkami i książeczkami - wyśmiałabym go. No, możemy do tej kolekcji dorzucić jeszcze wszelkiego rodzaju grające i migoczące gadżety, bo to Natalka także lubi. Ale cała reszta zabawek raczej idzie w kąt. Z pluszaków najbardziej lubi swojego ukochanego białego misia. Książki w zasadzie przegląda w trybie ekspresowym po czym depcze je i gniecie. A ołówek lub kredki najbardziej lubi ssać. Gdy Alicja próbowała zainteresować ją grą w memo, obawiałam się, że mała zniszczy jej wszystkie kartoniki. Ale niepotrzebnie się martwiłam, bo Natalka nie chciała na nie nawet spojrzeć. Wiem, że takie zabawy są dla niej za mądre i nie ma mowy by takie dziecko pojęło ich zasady, ale myślałyśmy, ze choć grafika na kartonikach jej się spodoba. Ale nic z tego - Natalka nie chciała ich nawet dotknąć. 

Tym bardziej obawiałam się jej reakcji, gdy do naszego domu trafiła gra
Memino - Przeciwieństwa 
firmy


Od samego początku zastanawiałam się jak przekonać moją córkę, by choć raczyła na nią zerknąć. W końcu dałam sobie spokój z gdybaniem. Po prostu uzbroiłam się w aparat fotograficzny, by nie stracić żadnego ciekawego ujęcia i dałam małej pudełko do ręki. 

Domino + KONKURS dla fanów Doktor Dośki :)


Dzisiaj mamy dla Was pewną niespodziankę, która z pewnością spodoba się fanom Kliniki dla pluszaków. Jednak o tym na końcu, a zanim do tego dojdziemy musicie zobaczyć co też takiego trafiło ostatnio w Nikusiowe ręce ;)


Gramy z endo.

Z pewnością Ci co są z nami dłużej zauważyli już jak bardzo lubimy wszelkiego rodzaju gry. Karty, planszówki, memo, zgadywanki... Wszystko jest u nas mile widziane, zarówno my jak i nasze pociechy świetnie spędzamy w taki sposób czas. Niektóre z gier już Wam tutaj prezentowałyśmy, nie raz były to gry bardziej skomplikowane, innym razem zupełnie zwyczajne. Ale naszym zdaniem nie muszą być one jakoś szczególnie złożone i wymyślne, aby były ciekawe. Zwykle, klasyczne gry również idealnie sprawdzają się czy to w domu podczas zimnych wieczorów, czy też w cieplutkie dni podczas leniuchowania na świeżym powietrzu :)


Czytamy i bawimy się!

I jak wasze postanowienia noworoczne? Wprowadzone w życie?
Ja oczywiście zachęcam Was do tego, by dołączyć do nich te nasze przykłady. Jestem pewna, że wyjdą Wam one na dobre.

Na początek - czytamy i bawimy się z naszymi brzdącami.
Na przykład za pomocą zestawów oferowanych przez wydawnictwo


A dokładnie mam na myśli takie oto pudełeczka w których znajdziemy nie tylko ciekawą lekturę ale również coś jeszcze :)

Droga do domu

Moje dziecko bardzo lubi puzzle. Ale nie tylko. Mała uwielbia również gry planszowe. Często właśnie w taki sposób spędzamy wieczory, a mojemu dziecku tego typu zabawy nigdy się nie nudzą. Nie spodziewałam się jednak, ze obie te czynności można w taki ciekawy sposób połączyć! Jeśli mi nie wierzycie, to czytajcie dalej. Zaraz Wam wszystko wyjaśnię.

Firma
od 1986 roku jest producentem puzzli i gier edukacyjnych. 
My miałyśmy okazję zapoznać się z jednym z produktów, jaki znajdziecie w ich bogatej ofercie.
A jest nim gra:



Jak widzicie pudełko ma kształt domku, a jego wymiary to: 20x12,5x17,5 cm.
W jego wnętrzu znajdziemy:
- 55 puzzli w tym jeden z nich wyglądający jak zegar z ruchomą wskazówką,
- 6 tekturowych postaci (3 chłopców i 3 dziewczynki),
- 6 plastikowych podstawek do pionków.


I jak się domyślacie jest to wspaniały przykład połączenia gry planszowej z puzzlami. Bowiem zanim zaczniemy zabawę najpierw musimy z dołączonych do zestawu puzzli złożyć planszę do gry. 


Elementy są bardzo duże i naprawdę solidnie wykonane. Tektura jest gruba i twarda. Naprawdę nie ma możliwości by dany kawałek zagiąć. Poza tym wierzch pokryty jest gładką lśniąca powierzchnią. Poszczególne puzzle nawet podczas długiej zabawy nie rozdwajają się na brzegach. My testowaliśmy tą grę przez dwa tygodnie, a zabawka była w użytku czasem nawet kilka razy w ciągu dnia i jak dotąd wygląda jak nowa. 


Potem musimy złożyć pionki. Jak już wspomniałam są to małe postaci dzieciaczków. Każdy z nich ma innego koloru strój dzięki czemu odróżniają się od siebie. Tekturowe postacie należy umieścić w podstawkach. Tutaj maluchy mogą mieć mały problem, bowiem te plastikowe elementy są dość wąskie, natomiast tektura, z której zrobione są pionki jest równie gruba co puzzle. Nie ukrywam, że ja także miałam mały problem by je złożyć. Ale udało się i całość wygląda naprawdę fajnie.


Plansza po złożeniu jest bardzo duża, bo jej wymiary to: 66x46 cm. 
Opakowanie całej gry także nie jest bez znaczenia. Jak już wspomniałam, ma ono kształt domku, który stanowi cel naszej "podróży" podczas zabawy. Umieszczamy je na górze planszy, by nasze pionki miały dokąd zmierzać :)


Według mnie rewelacyjnym pomysłem był element z ruchomą wskazówką, która mieści się w centrum naszej planszy. Ponieważ to nic innego jak nasza kostka! Tak kochani. W tej grze nie używamy tradycyjnej kostki do gry, dzięki której wiemy o ile oczek należy przesunąć pionek. W tym przypadku obracamy wskazówką, która pokaże nam jak daleko posuniemy się tym razem. Strzałka umieszczona jest w puzzlu w taki sposób, że nie łatwo będzie ją uszkodzić, a jednocześnie obraca się ona bardzo łatwo. Wystarczy naprawdę delikatnie ją pchnąć i już wskazówka wiruje dookoła. Moje dziecko było zachwycone! A poza tym, w tym przypadku nie mamy już kłopotu z tym, że córeczka zgubi kostkę i ponownie będzie wielkie poszukiwanie ;)


Ale poza tymi wszystkimi zaletami, które wymieniłam powyżej ta gra ma jeszcze kilka bardzo dużych plusów. Jest przede wszystkim baaaardzo ciekawa i naprawdę prześliczna! Plansza jest tak kolorowa, że aż trudno oderwać do niej wzrok. Grafika zachwyca wieloma ciekawymi szczegółami, a przy tym podczas wesołej zabawy wpajamy także naszemu brzdącowi zasady związane z zachowaniem się na ulicy jakie każde dziecko powinno znać. Wystarczy rzut okiem i już wiemy, że przez ulicę nie wolno przechodzić na czerwonym świetle. Że nie należy grać w piłkę w miejscach, które nie są do tego przeznaczone, gdyż może się ona potoczyć na jezdnię. I już z całą pewnością nie wolno nam za nią pobiec. Że nie powinniśmy przeskakiwać po kamieniach przez strumyk, bądź szukać sobie skrótu przeskakując przez płot. Nigdy nie wsiadamy do obcego samochodu oraz nie zaczepiamy obcych piesków. Te wszystkie przestrogi zawarte są w czerwonych przekreślonych kółeczkach i stając na tym polu cofamy się o kilka pól do tyłu. Przeciwwagę w tym przypadku stanowią niebieskie kółeczka, na których widnieje grafika przedstawiająca dokładnie te same sytuacje lecz prezentując właściwe zachowanie. Stając na tym polu przesuwamy się do przodu!


Ta zabawka jest naprawdę świetna. A ponieważ zabawa nie trwa zbyt długo często gramy w nią po kilka, a nawet kilkanaście razy z rzędu. Nawet nie przypuszczałam, że to będzie taki hit w naszym domu. A tu proszę!

ZALETY:

  • ciekawe, nie duże i praktyczne opakowanie,
  • pomysłowe połączanie dwóch zabaw - puzzli i gry planszowej,
  • solidne i trwałe wykonanie poszczególnych elementów,
  • śliska powierzchnia puzzli chroni przed ewentualnymi zabrudzeniami,
  • ciekawa i bardzo kolorowa grafika,
  • duża ilość elementów puzzli,
  • wielkość poszczególnych puzzli,
  • wielkość złożonej planszy :)
  • obracana strzałka zamiast kostki do gry,
  • edukacyjny charakter zabawki,
  • duża ilość graczy,
  • krótki czas trwania jednej gry,
  • cena.
WADY:
  • trudny montaż pionków,
  • grafika na pionkach jest tylko po jednej stronie, gdy gracze docierają do krawędzi planszy trzeba je poodwracać, by wiedzieć, który jest czyj.

Droga do domu to edukacyjna gra planszowa połączona z puzzlami dla dzieci w wieku 4-8 lat.. Powiem Wam szczerze, że co do dolnej granicy to się mogę zgodzić, bo rzadko młodsze dzieciaczki potrafią liczyć. Nawet do 6. Ale z górną granicą to chyba bym się kłóciła. Ja mam więcej niż 8 lat i chętnie towarzyszę mojemu dziecku podczas zabawy :
Ilość elementów układanki - 55
Wielkość pudełka - 20x12,5x17,5 cm
Wielkość planszy po złożeniu - 66x46 cm
Ilość graczy - 2-6
Cena - 26,99 zł (DOSTĘPNA TU)

Bardzo gorąco polecam!!!