Fiszki z angielskiego

W dzisiejszych czasach, gdzie się człowiek nie obejrzy tam język angielski. Bajki dla dzieci, książki, zabawki... Zresztą rodzice posyłają maluchy na prywatne lekcje jeszcze zanim dobrze zaczną mówić po polsku. A w szkole, a nawet w przedszkolu - nauka angielskiego to już obowiązek. Ale z drugiej strony, nie ma się co dziwić. Ten język to teraz podstawa. Gdzie byśmy nie byli - po angielsku możemy porozumieć się niemalże ze wszystkimi! Dlatego warto go znać i już.


Gdy Alicja była malutka, nie zwracałam na to zupełnie uwagi. Byłam przekonana, że moje dziecko ma jeszcze czas na naukę. Że przecież to nie ucieknie. Ale teraz, gdy Ala jest już w szkole - ostro wzięłyśmy się za robotę. Bardzo mi zależy na tym, by moje dziecko znało język angielski. Zresztą sama również zaczęłam się go uczyć. W szkołach zawsze miałam niemiecki i bardzo tego żałuje. Teraz nadrabiam braki w mojej edukacji. Kto wie, kiedy mi się ta wiedza przyda? :)

Karty obrazkowe

Dziś chciałabym Wam przedstawić, coś do nauki języka angielskiego:

KARTY OBRAZKOWE
100 pierwszych słówek
wydawnictwa EDGARD
Pamiętacie może, jakiś czas temu pisałam o ANGIELSKIM W ZAGADKACH 
Te karty obrazkowe o których pisze teraz są z tej samej serii :)


W opakowaniu znajdziemy 104 dwustronne karty do nauki podstawowych słówek. Na awersie znajduje się słowo po angielsku, na rewersie po polsku


Nie będę pisała po raz kolejny całej recenzji ponieważ już raz ją napisałam TUTAJ ;)
Jeśli ma ktoś ochotę dowiedzieć się więcej o tych kartach to zapraszam :)

Napiszę tylko, że karty podzielone są na 10 grup tematycznych takich jak:
Ja i moja rodzina, Moja twarz i moje ciało, Moje ubrania, Moje zabawki, Lubię jeść, Lubię owoce i warzywa, Umiem liczyć, Ile kolorów, Pory roku i dni tygodnia, Jakie to jest?


Mimo, że w najbliższym czasie nie mamy w planach nauki angielskiego, to jednak karty już teraz są nam ogromnie pomocne :) Idealnie sprawdzają się do nauki języka polskiego...
Nikodem nie potrafi jeszcze dobrze na przykład dokładnie dni tygodnia, mylą mu się kolory i czasem również kolejność liczb...
A w przyszłości pomogą nam jeszcze w nauce języka angielskiego :)

Dodam jeszcze, że w zestawie znajduje się również instrukcja z opisem rożnych zabaw, w których możemy używać tych kart, oraz płyta dzięki, której nauczymy się prawidłowej wymowy :)



Snap Zoo

Specjalnie dla Was - recenzja gry "Snap Zoo" firmy ADAMIGO :)

Gra przeznaczona jest dla dzieci w wieku powyżej 3 lat.

W pudełku znajduje się komplet 48 kart (a raczej powinnam napisać, że są 4 identyczne komplety złożone z 12 kart każdy) oraz instrukcja.

Na każdej karcie można znaleźć kolorowy obrazek ze zwierzątkiem, jego nazwę (po polsku i po angielsku), liczbę z numerem od 1 do 12 oraz odpowiednią ilość kolorowych kropek, które dziecko może łatwo policzyć.

Tak jak w przypadku "Bystrego Oczka" opisywanego przez Martę mamę Nikusia - instrukcja zawiera opis kilku wariantów gry. Tutaj jest ich aż 9, ale na dobrą sprawę sami możemy wymyślać kolejne (z tym zadaniem poradził sobie nawet mój 5,5-latek, więc i Wy dacie radę).
Oto lista poszczególnych gier (w nawiasie podałam kategorię wiekową):
  • Snap I (3+)
  • Snap II (5+)
  • Snap III (6+)
  • Wojna (6+)
  • Adamigo Memory (3+)
  • Czwórka (6+)
  • Na ryby (4+)
  • Łyżeczki (6+)
  • Klepnij 9 (3+)
Mi największą frajdę sprawia granie z synkiem w "Wojnę" (moja ulubiona gra karciana z dzieciństwa), a Mateuszkowi - "Snap I" oraz "Klepnij 9". 

Ja przybliżę Wam zasady tytułowego "Snapa":
Każdy z graczy dostaje stosik z  taką samą ilością kart. Osoba, która zaczyna podnosi ze swojego stosu jedną kartę i odwracając ją układa na środku stołu. Kolejne osoby postępują tak samo aż do momentu, gdy jedna z kart będzie taka sama jak ta znajdująca się bezpośrednio pod nią. Pierwsza osoba, która krzyknie w tej chwili "SNAP" i położy rękę na wspólnym stosie, zabiera wszystkie karty i kładzie je na spód swojego stosu. Jeśli ktoś krzyknie "SNAP" w niewłaściwym momencie - oddaje pozostałym graczom po jednej karcie. Wygrywa ten, kto zgarnie wszystkie karty :)

Gra "Snap Zoo" jest fantastyczna!
Śmiało można nazwać ją grą edukacyjną, ponieważ wspomaga naukę liczenia, zapoznaje z językiem angielskim. Do tego pomaga ćwiczyć dziecku refleks, koncentrację, pamięć oraz logiczne myślenie. Kart można używać do wielu różnych zabaw, więc nie ma możliwości, żeby gra nimi szybko się znudziła. Wystarczy spojrzeć na kategorie wiekowe - zasady gry dla 3-latka różnią się od tych dla 6-latka, a więc gra "rośnie" wraz z dzieckiem. Równocześnie nie jest tak, że starszak nudzi się grając w wersję dla malucha ;)

Kolejnym plusem jest dla mnie wygląd kart - są one duże i kolorowe, więc samo patrzenie na nie sprawia przyjemność :)

Podsumowując - polecam i daję 5/5 :)

Angielski w zagadkach

Język angielski - moim zdaniem w tych czasach ogromnie przydatny, a nawet potrzebny... 
Ogromnie żałuje, że przez cały okres mojej edukacji uczyłam się niemieckiego i nie żałuje dlatego, że coś do tego języka mam (w żadnym wypadku) Po prostu nie wchodził mi on kompletnie, nie lubiłam tego przedmiotu (w dużej mierze z powodu nauczycielek, które mnie go uczyły)... 
No ale nie o niemieckim być miało tylko o angielskim :) Bardzo chciałabym go umieć, niestety jedyne co potrafie to kilka podstawowych słów w większości poznanych dzięki piosenkom ;) 
I z góry zapewniam, że będę dążyła do tego, aby moje dziecko uczyło się właśnie tego języka, właśnie po to aby później nie musiał żałować tak jak ja ;)
Co prawda jeszcze nie teraz... Moim zdaniem na naukę obcego języka jest u nas zdecydowanie za prędko... Najpierw niech mi się dziecko nauczy porządnie po Polsku mówić, potem pomyślimy o angielskim :)

Jednak mimo to w nasze ręce trafiły bardzo fajne karty obrazkowe "Angielski w zagadkach" wydawnictwa EDGARD

Znajdziemy w nich 112 zagadek przeznaczonych dla dzieci w wieku 3-5 lat
Z jednej strony znajdziemy zadania po angielsku, z drugiej zaś odpowiedzi po polsku.
Nie będę pisała po raz kolejny recenzji, ponieważ już raz to zrobiłam, dlatego dla ułatwienia po szczegóły odsyłam Was po prostu >>TUTAJ<<
(awers i rewers strony)
I mimo, że nie mamy w planach rozpoczynania nauki w najbliższym czasie to karty te są u nas bardzo często w użytku ;)
Nikuś je uwielbia i zadania rozwiązuje bezbłędnie tyle, że... w języku polskim :D
Ciekawa jestem jakie podejście do tego macie Wy? Czy uznajecie naukę języka od najmłodszych lat, czy wolicie poczekać z tym, aż dziecko pójdzie do szkoły?
Dajcie znać jak to jest z tym u Was :)