Nowa moda w mojej kuchni :)

Już nie raz pisałam Wam tutaj, że nie przepadam za gotowaniem. Zawsze tak miałam i myślałam, że to nigdy się nie zmieni. Ale myliłam się. I od razu uprzedzam, że tej zmiany nie dokonał produkt, który chciałam Wam dziś zaprezentować. Tak w sumie, to jest on jedynie miłym dodatkiem do mojego nowego ja. Bo choć za kuchnią nadal nie przepadam, a codzienne robienie obiadków wcale mnie nie bawi, to jest coś co bardzo polubiłam. Spodobało mi się eksperymentowanie. Tworzenie czegoś nowego, wypróbowywanie nowych przepisów itp. Gdy mam zrobić coś nowego, z większą ochotą staję przy kuchni. A gdy jeszcze moje zainteresowania dziele z bliskimi - jest cudownie!

https://pl-pl.facebook.com/aeduet

Bo tak się składa, że choć ja sama jakoś nigdy nie garnęłam się do kuchni, tak moja Ala bardzo lubi mi w niej asystować. Tłucze kotlety, kroi warzywa, miesza, smaruje, trze itp. Widzę, że dla niej takie kucharzenie to wspaniała zabawa i ciesze się, że mam teraz w kuchni taką pomocnicę. Ale oczywiście jak jedna to i druga. Natalka do gotowania raczej się nie zabiera, za to z ogromną przyjemnością ogląda wszystko co się w kuchni dzieje i z jeszcze większą przyjemnością pałaszuje nasze dzieła. Natalia to kochane dziecko do jedzenia, tylko jej daj!


Dlatego też szalenie podoba mi się mała przesyłka, która jakiś czas temu trafiła do naszego domu. To było dobrych kilka tygodni temu, ale ponieważ nasze testy były bardzo dokładne trochę nam się z nimi zeszło. Na szczęście jest to produkt, który przyda nam się zawsze i wszędzie, więc nie ma znaczenia kiedy Wam go pokażę. Takie coś używamy w domu codziennie przez cały okrąglutki rok. Ok, nie będę Was już trzymać dłużej w niepewności. Zobaczcie jakie cudeńka do nas trafiły :)

Tak, kochani - to fartuszki!
Piękne bawełniane kuchenne fartuszki, które od razu chwyciły mnie za serce. Niby tak niewiele, a jaka zmiana. Gdy zobaczyłam w nich moje dziewczyny, uśmiech nie schodził mi z ust. Śliczne dwie małe gospochy. Teraz to ja już mogłabym w ogóle nie wychodzić z kuchni :)



Bo mówcie sobie co tam chcecie, ale odpowiedni strój w odpowiednim miejscu ma ogromne znacznie. Ja nigdy fartuszków nie używałam, ale od dawna marzyło mi się takie fajne ubranko dla mojej starszej córeczki. Przede wszystkim to bardzo wygodne, bo jak wiemy służy on do tego, by nasza odzież nie ucierpiała podczas kulinarnego szaleństwa. A poza tym, taka mała kucharka w takim fartuchu według mnie wygląda uroczo.


Tymczasem AEduet zrobił mi ogromną niespodziankę przysyłając również mini fartuszek dla mojej młodszej pannicy. Nawet nie przypuszczałam, że takie wdzianka tworzą dla takich małych smerfów. Gdy zobaczyłam to maluśkie ubranko odjęło mi mowę. Już wyjęte z folii wyglądało rewelacyjnie. A gdy tylko przymierzyłam go mojej Natalce - zachwytów nie było końca. Cud miód!






Co więcej, autorka tych ślicznych rzeczy miała wspaniały pomysł wykorzystując bardzo podobną tkaninę do uszycia dwóch fartuszków dla dwóch siostrzyczek. Ubranka są do siebie bardzo podobne, ale jednocześnie zupełnie inne. Dziewczyny wyglądają w nich razem rewelacyjnie. Wiem, że moich zachwytów nie ma końca, ale nie umiem inaczej. Bo choć używamy ich już od dawna, to ja wciąż nie mogę się na nie napatrzeć. Według mnie to był wspaniały pomysł!



Ale takie ubranka to przecież nie ozdoba, lecz coś bardzo praktycznego. Zatem nasze fartuszki poza ślicznym wyglądam muszą być także funkcjonale. A czy tak jest? No cóż. Miałam okazję się o tym nie raz przekonać. Bowiem dziewczyny robiły sobie w nich co tylko chciały. Natalia pałaszowała co tylko napatoczyło się jej pod rączki, a Alicja chlapała, pryskała i kruszyła ile wlezie. Nasze fartuszki towarzyszyły nam podczas pieczenia mamusinego tortu, przygotowania rodzinnych posiłków, pieczenia chlebka, smażenia pączuszków i wielu wielu innych czynności. Nie jestem w stanie pokazać Wam naszych wszystkich wyczynów, bo przy tych bardziej skomplikowanych i brudnych czynnościach zazwyczaj aparatu nie mam w kuchni, ale chętnie pokażę Wam choć odrobinę tego jak moje dziewczyny dzielnie testowały nasze fartuszki.



 

To co rzuciło mi się w oczy na samym początku to fakt, że nasze ochronne ubranka są wykonane z niezwykłą dbałością. Wszystkie szwy są równiutkie i mocne. Nie znalazłam w nich żadnych wystających nitek czy odstających szczegółów. One są uszyte perfekcyjnie. Nie ma żadnych zastrzeżeń.




Poza tym fartuszki te są bawełniane, a co za tym idzie - bardzo wygodne, mięciutkie i przewiewne. Fartuszki nie krępowały ruchów moich panienek, nigdzie ich nie uwierały, a także nie sprawiały, że np. podczas wygłupów, gdy w kuchni było naprawdę bardzo gorąco, obie natychmiast były całe spocone. Czasem nawet miałam wrażenie, ze dziewczyny zupełnie zapominały, ze mają je na sobie. Bo gdy kończyłyśmy naszą pracę musiałam im przypominać, by je zdjęły :)





Skoro jest to bawełna - to pewnie wiecie, że utrzymanie w czystości takich fartuszków to po prostu bułka z masłem. Jak już wspomniałam, Natalka miała znacznie mniej okazji by się pobrudzić, choć ona także świetnie sobie radziła z naszym testowaniem. Ale jeśli chodzi o Alicję - jej fartuszek jest prany w zasadzie za każdym razem, gdy kończymy naszą kulinarną przygodę. Zazwyczaj prałam go w 40 stopniach, ale dwa czy trzy razy zdarzało mi się wrzucać go na 65 stopni i jak dotąd nic się z nim nie dzieje. Fartuszek wciąż wygląda bardzo ładnie, nie skurczył się, nie stracił kolorku. Wygląda super :)





Ja naprawdę jestem bardzo zadowolona. Muszę przyznać, że podoba mi się w nich wszystko. Wykonanie, materiał, pomysł i fason, o którym nawet jeszcze nie wspomniałam, a który na pewno nie uszedł Waszej uwadze. Jak widzicie fartuszki te są z karczkiem, wiec chronią odzież dziecka od góry do dołu. Paseczki są zawiązywane, wiec możemy w ten sposób regulować długość naszego ubranka i cieszyć się nim dłużej. A wielka kieszeń z przodu i kokardka na karczku dodają całości uroku.


Mogłabym Wam te fartuszki zachwalać tak w nieskończoność, bo nie zamierzam ukrywać, że jestem w nich zakochana. Nie wymarzyłabym sobie fajniejszych. Ale jeśli nie lubicie czerwonego, lub takie serducha są według Was za słodkie - zerknijcie sobie na fanpage EU duet. Znajdziecie tam znacznie więcej ciekawych wzorów fartuszków... i nie tylko. Jest w czym wybierać! Normalnie oczopląsu można dostać od tych wszystkich pięknych materiałów i wspaniałych dzieł.  

Polecam!!!

3 komentarze:

  1. Małe Kuchareczki wyglądają uroczo w tych fartuszkach :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne te fartuszki. Dziewczynki wyglądają w nich rewelacyjnie. :)

    OdpowiedzUsuń

UWAGA!!!
Komentarz nic nie kosztuje :P Skusisz się?? :)