Komfort podczas podróży czyli, fotelik samochodowy Kappa

Jak wiecie od prawie trzech tygodni nasza rodzinka stara się odkryć wszystkie wady i zalety pewnego czerwonego fotelika, który towarzyszy nam podczas wszelkich małych i większych wycieczek. 
A jest nim model Kappa marki
Nie ukrywam, ze cała nasza czwórka z ogromnym zainteresowaniem przystąpiła do działania.
Choć z nazwą ESPIRO spotykaliśmy się nie raz, to jak dotąd nie mieliśmy okazji wypróbować żadnego z ich produktów. To było nasze pierwsze spotkanie i zdaje się, że będziemy je wspominać baaardzo długo.
Gdy paczka do nas dotarła wszyscy byliśmy bardzo podekscytowani. Moja Alicja biegała po domu cała w skowronkach, a Natalka klepała wielkie pudełko, gdy tylko znajdowało się w zasięgu jej małych raczek. Potem nastąpiło wielkie otwarcie i... naszym oczom ukazał się naprawdę prześliczny fotelik.
Pierwsze wrażenie - bardzo pozytywne. A dalej? Było już tylko coraz lepiej :)
Zobaczcie sami, jakie cudeńko przyszło nam testować!

Przede wszystkim jak już wspomniałam - fotelik ten jest naprawdę prześliczny. Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to bardzo szerokie i wygodne siedzisko. Nie ukrywam, że na początku długo zastanawiałam się czy Natalka nie jest na nie jeszcze za malutka. Miałam wrażenie, że wpadnie do niego z uszami. Jednak nie potrzebnie się martwiłam. Jest on tak zaprojektowany, że zarówno maluszek jak i starszak czuja się w nim znakomicie. Zresztą zobaczycie dalej :)


Podobał mi się także szalenie kolor tego naszego nowego nabytku. Uwielbiam czerwony, a ten ma wyjątkowo żywą i soczystą barwę. Dokładnie taką jak lubię. Ale dla zwolenników innej kolorystyki też coś się znajdzie. Wystarczy zerknąć na stronę ESPIRO - kolorystyka tych fotelików jest bardzo szeroka. Tylko wybierać!



Tapicerka fotelika jest bardzo mięciutka i miła w dotyku. Szwy wydaja się bardzo solidne, jednak najbardziej podoba mi się dodatkowa wkładka dla maluszków i ochraniacze na pasy. Oba te elementy są mięciutkie i puszyste. A poza tym, osłonki umieszczone na pasach mają ciekawy krój i coś czego bardzo brakowało mi w fotelikach, z których dotychczas miałam okazje korzystać. Po wewnętrznej stronie jest guma, która sprawia, że dany ochraniacz nie przemieszcza się na ramieniu maluszka. Co więcej jest on w taki sposób przymocowany do pasów, że nie zsuwa się ona także po nich w dół. Możemy mieć zatem pewność, że skutecznie ochronią delikatną skórę naszych brzdąców, przed wszystkimi otarciami i spełnią swoje zadanie w 100%.


Według instrukcji fotelik ten posiada pięć pozycji ustawienia siedziska. Nie oznacza to, że z pozycji siedzącej od razu jesteśmy w stanie przeskoczyć na leżącą, ale trzeba przyznać, że maksymalny kąt nachylenia fotelika umożliwia dziecku wygodę, gdy na przykład zaśnie w czasie drogi. Główka dziecka nie opada na klatkę piersiową, no chyba, że gwałtowniej zahamujemy. Ale podczas normalniej, gładkiej jazy nasz brzdąc może spokojnie wypoczywać


Znajdziemy tu także dziesięciostopniową regulację zagłówka. Poszperałam w necie i nie znalazłam drugiego takiego. Wszystkie, na które trafiłam miały od trzech do sześciu punktów regulacji zagłówka. Możliwe, że coś przeoczyłam, ale oglądałam ich całe mnóstwo i na taki nie trafiłam. Gdy mamy zamontowane pasy bezpieczeństwa zagłówek unosi się częściowo. Natomiast gdy wymontujemy je już, bo nasze dziecko jest na tyle duże, by zapinać się pasami samochodowymi - zagłówek unosimy jeszcze wyżej niż widzimy na zdjęciach poniżej. Nie ukrywam, że miałam z tym mały łopot. Wymontowałam pasy a i tak nie umiałam tego dokonać. Ale teraz już wiem. Poza pasami trzeba także usunąć taki metalowy pręt z tyłu zagłówka. I Fotelik automatycznie staje się wyższy.



Pięciopunktowe pasy bezpieczeństwa, które regulujemy wraz z zagłówkiem. Muszę przyznać, że to bardzo wygodne. Gdy maluch podrośnie, popuszczamy lekko pasy a następnie unosimy zagłówek i gotowe! Baaardzo mi się to podoba :) 


Solidna metalowa klamra. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy jest niezawodna, ale mam wrażenie, że nic nie jest w stanie jej zaszkodzić. Zapięcie pasów jest bardzo łatwe. Wystarczy nałożyć na siebie elementy po prawej i lewej stronie a następnie wsunąć w część znajdującą się pomiędzy nóżkami dziecka. Rozpięcie pasów jest równie proste. Jeden przycisk i maluch jest wolny. Jednak na szczęście wymaga to odrobiny wysiłku, więc możemy mieć pewność, ze nasze dziecko nie rozepnie ich samodzielnie. Moja sześciolatka nie dała rady wypiąć siostry, więc jest dobrze :)


Zarówno regulacja zagłówka jak i siedziska nie jest trudne. Łatwo dostaniemy się do uchwytów, dzięki którym możemy tego dokonać, zatem nawet w czasie jazdy możemy dbać o wygodę naszego dziecka. Taka regulacja nie wymaga także dużego wysiłku. Nawet Alicja potrafiła to zrobić. Co prawda nie poszło jej to łatwo i nie robiła tego w samochodzie, lecz w domu, ale ma ona zaledwie kilka lat. Każdy rodzic z pewnością poradzi sobie znacznie lepiej. 


Zanim przejdę do tego jak łatwy i przyjemny w użytkowaniu jest ten fotelik koniecznie muszę wspomnieć o bardzo fajnej, czytelniej i przejrzystej instrukcji obsługi dołączonej do tego fotelika. Każda czynność jest tutaj pięknie zobrazowana i opisana. Korzystając z tej instrukcji - na pewno świetnie damy sobie ze wszystkim rade.


Montaż fotelika jest banalnie prosty. Zazwyczaj tego typu zadania zostawiam mojemu mężowi, ale tym razem i ja spróbowałam swoich sił i muszę przyznać, że jestem z siebie dumna. Poszło mi bezproblemowo i w dodatku dokonałam tego w kilka minut. Po przymocowaniu fotelik stoi sztywno i stabilnie. Nie chwieje się na boki, nie przesuwa. Naprawdę nie mam do czego się przyczepić. Odmontowanie  fotelika jest równie łatwe. Tutaj także z przyjemnością zrobiłam to sama. 


Dużo gorzej wyglądało odłączanie od fotelika pasów. W tym przypadku trochę się z tym namęczyliśmy. A zamontowanie ich ponownie to jak puzzle dla dorosłych ;) Bez instrukcji ani rusz. Ale jakoś poszło.


Szalenie podoba mi się rozmieszczenie na foteliku różnego rodzaju naklejek z niezbędnymi informacjami. Na przykład rysunki dotyczące montażu fotelika znajdują się po jego obu stronach. Więc bez względu na to, w którym miejscu w samochodzie chcemy go umieścić - mamy "ściągę" pod ręką. To samo jest i w innych miejscach. Z tyłu na zagłówku oraz po otwarciu fotelika na wewnętrznej stronie znajdziemy rysunki informujące jak poprowadzić pas podczas montażu. Dzięki temu o niczym na pewno nie zapomnimy :)



Aby zamontować fotelik we właściwym miejscu używamy takich długich prętów. I tu także chciałam zwrócić Wam na coś uwagę. Po pierwsze są one odpowiednio zabezpieczone, wiec nikt sobie nie zrobi krzywdy o ostre krawędzie. Poza tym, zakończenia są czerwone, więc łatwo rzucają się w oczy i nie musimy ich szukać podczas pracy. I jeszcze jedno. Możemy je wsuwać zarówno od prawej jak i od lewej strony. To także bardzo ułatwia nam montaż fotelika, bo umieszczamy je z tej strony, z której nam wygodniej :)



Dno fotelika jest zupełnie gładkie. Nie ma żadnych ostrych krawędzi, wystających elementów ani nic z tych rzeczy. Zatem nasza tapicerka w samochodzie jest bezpieczna :)


Oczywiście tapicerka fotelika jest zdejmowana, więc łatwo utrzymamy ją w czystości. Nie byłabym sobą gdybym nie sprawdziła jak to zrobić i tu muszę przyznać, że nie jest to trudne. Nie miałam potrzemy jej prac, więc nie powiem Wam jak wygląda po tych wszystkich zabiegach, ale sadzę, że jeśli będziemy stosować się do wskazówek na metce - nie musimy się o nic martwić. Minusem w tym przypadku jest konieczność prania ręcznego. Choć tapicerkę fotelika nie pierzemy codziennie, więc od czasu do czasu można się przemęczyć, to i tak wolałabym ja po prostu wrzucić do pralki i mieć z głowy. Ale myślę, że tego typu pranie jest konieczne dlatego, że jest ona wykończona skórą ekologiczną, która jest dodatkową ochroną przed naturalnymi śladami użytkowania. No cóż... coś za coś...


Fotelik samochodowy Kappa jest przeznaczony dla dzieci w trzech kategoriach wagowych. Moja młodsza córeczka mieści się w tej pierwszej. W chwili gdy zaczęliśmy testy fotelika ważyła 9,5 kg. I muszę przyznać, ze rzeczywiście siedzisko wyglądało jakby całość była wręcz szyta na jej miarę. Mała od samego początku z świetnie się w tym foteliku czuła, a podróż mijała nam bezproblemowo. 


Jeśli chodzi o Alicje, to pod względem wagi mieści się ona w trzeciej kategorii, gdyż waży około 30 kg. I muszę przyznać, ze na początku byłam w szoku gdy zobaczyłam, ze Ala nie mieści się na siedzisku. Nie na szerokości, bo tutaj nie mam żadnych zastrzeżeń absolutnie. Lecz na wysokość. Mała żeby usiąść w foteliku musiała się mocno zsunąć bo inaczej jej ramiona były wyżej niż zagłówek i Ali nie było wtedy wygodnie...


Ale nie martwcie się. Producent fotelika nie kłamie, ani nie popełnił żadnego błędu, tylko ja jestem gapa. Po prostu nie podniosłam zagłówka tak jak należało. Gdy już tego dokonałam - moje dziecko bez kłopotu usiadło na miejscu i ruszyliśmy w drogę. A ja bardzo się ciesze z tego powodu, bo wreszcie moja Ala będzie bezpieczna w samochodzie. Nie ufam podstawkom samochodowym, z których dotąd musiałyśmy korzystać. Teraz widząc moją córeczkę w pięknym wysokim foteliku, wiem, że mała jest bezpieczna. I tak być powinno. 


 I tak nasze testy dobiegły końca. A szkoda, bo nie ukrywam, że bawiliśmy się przy tym rewelacyjnie!
Sami zobaczcie ;)


A tu macie takie krótkie podsumowanie ;)


Fotelik Kappa marki Espiro jest naprawdę super!
Polecam!






9 komentarzy:

  1. Dzieciaki miały frajdę. Fany ten fotelik :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzień dobry czy mogła bym otrzymać informacje jak podnieść oparcie na 3 poziom? Z góry dziękuje za informacje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam, należy usunąć zupełnie szelki od fotelika, wtedy zagłówek idzie jeszcze bardziej do góry.

      Usuń
    2. Dzień Dobry czy mozna szczegółowo opisać jak dokladnie. mam pasy z fotelika zdjąć i fotelik sie nie rozklada dalej

      Usuń
  3. witam, niech pani szczegolowiej opisze jak zdjac pokrowiec do prania

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy zdażyło się pani córkom w nim spać, nie mówiły że jest niewygodnie, że głowa za wysoko? Proszę o zdjęcie fotelika w pozycji max lezacej. Z góry dziękuję za odpowiedź

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie wiem co robię źle, ale mój 1,5 roczny 14 kg synek jeździ w nim i po dwóch minutach te paski mu spadają z ramion, muszę ciągle poprawiać. Nie ważne czy mocniej je ściągne czy słabiej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Może ci się zablokowały i nie możesz uzyskać pełnego naciągnięcia.
    Pas musi być tak napięty że nie powinny pojawić się fałdy jak go próbujesz ścisnąć w palcach wzdłuż pasa.
    Ogólnie to musisz pociągnąć za pas który wystaje z dołu do góry ile tylko masz siły. Najlepiej się o coś zaprzeć.
    Ja co do tego fotelika mam zastrzeżenia co do montażu na fotelu i jego wyważenia. System zapinania w I grupie jest marny i powoduje że po paru jazdach fotelik nie jest stabilny i można nim ruszać.
    Nie wiem czy w ogóle da się go zapiąć tak aby nie odginał się do przodu bo idzie razem z pasem.
    Wyważenie też robi swoje a fotelik jest ciężki. Zresztą widać to na filmiie jak dziewczynka się rusza to razem z fotelikiem.

    OdpowiedzUsuń

UWAGA!!!
Komentarz nic nie kosztuje :P Skusisz się?? :)