Bałwanki bez śniegu ;)

W połowie listopada spadł u nas pierwszy śnieg. Nie było go wiele, ale gdy moja młodsza córka zobaczyła za oknem ten biały puch lecący z nieba od razu zaczęła krzyczeć, że chce lepić bałwana. Tylko jak z takiej garstki zrobić cokolwiek? Prędzej zrobiłabym go z błota niż ze śniegu. Problem w tym, że mój trzyletni urwis gdy się na coś uprze to potrafi wiercić dziurę w brzuchu w nieskończoność. Trzeba było zatem coś zaradzić.


Nie... nie produkowałam własnego śniegu i nie próbowałam z niego robić bałwana. Nie planowałam także wybierać się w żadne odległe, zimne zakątki świata. Sięgnęłam po znacznie prostszy i łatwo dostępny zamiennik.

Pewnie każda kobietka ma w domu płatki kosmetyczne. Przydają się one w różny okolicznościach. Na przykład, gdy się chce szybko i łatwo ulepić bałwanka. My właśnie z nich stworzyłyśmy aż dwa. A jak? Już Wam mówię.

Aby ulepić takiego bałwanka potrzebujemy:
- kartkę z bloku technicznego najlepiej w kolorze niebieskim,
- płatki kosmetyczne,
- pisaki,
- guziczki,
kawałek sznurka, wstążki itp.
- kawałeczek gałązki.
- kawałek białego papieru,
- nożyczki i dobry klej.

Na początek lepimy bałwanka. Nasze płatki kosmetyczne to oczywiście kule śnieżne. Moje niestety miały niewielki tłoczony wzorek na wierzchu i moje dziecko uparło się, że bałwan tak nie ma, więc dzieliłyśmy je na pół. Jednak dla mniej wnikliwego i czepialskiego dziecka to na pewno nie będzie stanowiło żadnej przeszkody i spokojnie można przyklejać je w całości. No tak, bo jeszcze nie powiedziałam co z nimi robić! Płatki należy przykleić do naszej niebieskiej kartki, tak by wyglądał jak bałwanek. My od razu zaszalałyśmy i zrobiłyśmy dwa, jeden obok drugiego. Teraz przyklejamy mu kolorowe guziczki. Za pomocą pisaków dziecko rysuje mu oczy i nos. Z białego papieru wycinamy kształt czapeczki (u nas Natalka je narysowała, a ja tylko wycięłam) i prosimy dziecko by je pokolorowało. Taka czapa ląduje oczywiście na głowie bałwanka. Teraz tylko przyklejamy na czubku guziczek jako pomponik czapy i związaną w pętlę tasiemkę przyklejamy pomiędzy dwoma górnymi kulami jako szaliczek. Na koniec  uzbrajamy każdego z naszych białych bohaterów w niewielką gałązkę. Tu może być kłopot z przyklejeniem nawet dobrym zwykłym klejem, wiec polecam samemu się tym zająć ;) 

I tak lepimy bałwanka bez śniegu. Mojemu dziecku ten papierowy biały kolega wystarczył.... do następnego opadu śniegu za oknem ;)


Udanej zabawy :)

2 komentarze:

  1. ale super pomysł na majsterke! moja córeczka jeszcze za mała na takie bałwanki

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale cune my szalejemy z balwankami Lena chora wie musimy czyms zajac małe raczki bo lubia psocić Gosia Blue

    OdpowiedzUsuń

UWAGA!!!
Komentarz nic nie kosztuje :P Skusisz się?? :)